:)

Tak, zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i trzeba spoważnieć ;) pochylić czoła przed Bogiem za Jego niewypowiedziany dar :)

Ostatnimi czasy bardzo miałam parcie, żeby poznać co to jest ta pokora i ta cała pycha… ale tak konkretnie… Jak trafiła mi się książeczka papieża Leona XIII o pokorze dla seminarzystów, to przyznam się że nieźle mną wstrząsnęło. Ale dla mnie to była ogromna przygoda wejść w te sprawy… kiedy Bóg dotknie mnie swą łaską, to często mam taki odruch, że chciałbym dla Niego lepiej i więcej :) Jednak prawda jest taka, że Bóg bez swojego miłosierdzia nie byłby Bogiem, w którego wierzymy… trzeba się przede wszystkim Jego miłosierdzia uchwycić, jak Faustyna… bez przykładu doświadczania Jego miłosierdzia – nic światu nie damy… Ale warto sobie naprawdę porozważać raz o piekle, czyśćcu i niebie. Taką praktykę święci często zalecają, a i faktycznie dusza ma wtedy gorętsze pragnienie żyć dla Boga….

Chciałabym też napisać, że odkąd spotkałam Pana (siakieś 13 lat temu), to bardzo mnie do zakonu karmelitanek ciągnęło. Próbowałam wstąpić do karmelitanek Dzieciątka Jezus i pięć dni siostra ze mną rozmawiała i faktycznie pięknie mówiłam, ale to nie było to co by przemawiało za tym, żebym miała zostać przyjęta. Rok później już startowałam wyżej do karmelitanek Bosych, ale w dniu kiedy byłam umówiona na rozmowę w sprawie mojego wstąpienia, podczas pisania pracy dyplomowej tak niefortunnie siedziałam na zgiętej nodze, że łękotka mi się w kolanie odkleiła i lekarz mi powiedział, że idę na zabieg i nie wiadomo kiedy z nogą się polepszy. Do dziś mam problemy z kolanami. Piszę, ponieważ przez cały ten czas ciągnęło mnie bardzo do karmelu, a nie chciało wyjść ;) Dziwnie się z tym czułam, ale ostatnio się dowiedziałam, że Karol Wojtyła też dwa razy próbował wstąpić do Karmelitów Bosych i go nie przyjęli. Styczność z tą duchowością wiele daje duszy pokoju i pewności, że jest się dzieckiem Boga. Ostatnio miałam taką problemową kwestię, której kompletnie nie mogłam rozwiązać i tak ją zawierzyłam Bogu, że aż takiej wolności doświadczyłam wewnętrznej. Pojechałam później autem do Rybnika i  po drodze wzięłam autostopowiczkę, z którą pogadałam o tym moim problemie, bo ona się tym zajmuje i dała jeszcze inne namiary… Sprawa ruszyła do przodu. No nie będę wtajemniczać, ale chodzi o to, że ostatnimi czasy Pan Bóg bardzo daje mi doświadczać konkretnie tego, że przy mnie jest… Dla mnie przygoda z pychą i pokorą była ekstra, ale wierzę że mogą to być tematy trudne… kiedy nie uwzględnia się tu miłosierdzia Bożego w stopniu większym :) Co do karmelu, to udało mi się dostać do zakonu świeckiego. Mam w środę przyjęcie do tej wspólnoty. Tak się cieszę, bo czuję się jak w domu, że ta wspólnota jest idealna dla mnie i że nie zboczę tutaj ani na lewo ani na prawo :) Podobno to Duch Święty działa i może faktycznie mnie tu widzieć… Mam nadzieję, że doświadczając dziecięctwa Bożego, będę potrafiła podzielić się doświadczeniem :) a nie teorią ;)

Pozdrawiam i życzę spokojnego szykowania się do cudownych Świąt :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.