Mądre i kochające serce ustala granice…

…czyli rzecz będzie o ASERTYWNOŚCI :)

Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził [pewnego razu] owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. [Mojżesz] widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?» Gdy zaś Pan ujrzał, że [Mojżesz] podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał <Bóg do> niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!» On zaś odpowiedział: «Oto jestem». Rzekł mu [Bóg]: «Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą». Powiedział jeszcze Pan: «Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga. (…)

Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć?» Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was».  Mówił dalej Bóg do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: „JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia. Wy3,1-6.13-15

Jak Mojżesz miał zdjąć buty podchodząc do krzewu, tak i ja w relacji z Bogiem i drugim człowiekiem muszę wejść bez butów, by właśnie nie wleźć z buciorami w czyjeś życie i je zabłocić….

Życie człowieka to świętość, a moja wartość płynie  z tego, że Jestem :) Gdyż jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże.

Potrzeba żyć w nieustannej pewności, że Jezus jest obok mnie i Jemu oddawać wszystko, z Nim rozmawiać o wszystkim :)

Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!  Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko!  O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!  A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.Flp4,4-7

*

Boża miłość jest darem, darmową łaską,

więc nie powinno się ranić Boga, bo to boli…

*

Jeśli chodzi o praktykowanie miłosierdzia, to nie chodzi o to, by zaraz się podkładać…

Ale jak ktoś się stara, to widzieć to i doceniać. A jeśli nad sobą nie pracuje, to powiedzieć, że jeśli tak dalej będzie, to będzie coraz gorzej.

*

Poczucie winy to zło, którego należy się wyzbywać. Ponieważ to pochodzi od złego. Wyrzuty natomiast są zdrowym objawem– ponieważ z tym mogę coś zrobić, zrobić coś konkretnego, poprawić się. Z realną winą można coś zrobić. Trzeba przy poczuciu winy sobie postawić granicę, nie poddawać się fali ;) a z czasem nam przejdzie. Na przykład jak wnikałam w te sprawy związane z pokorą to dużo dotykałam kwestii związanej z piekłem. Niedawno w rozmowie z takim kapłanem mówię, że ostatnio coś dużo rozmyślam o piekle… on wiedział ze za bardzo weszłam w swój grzech, w roztrząsanie go i  powiedział mi, że:…. To sobie zapamiętajcie na amen :)

Jezus lubi przebaczać, On się tym nie nudzi i dobrze jest Jemu dziękować, że regularnie możemy Jemu oddawać nasze grzechy w sakramencie pokuty.

Prawdziwie pokorny człowiek potrafi bez lęku przyznać się do swoich słabości bo wie, że jest kochany w stu procentach przez Boga, który swojego Syna dał, aby miał w nim życie…

Zachęcam do poczytania sobie Listu Apostolskiego Papieża Franciszka „Misericordia at Misera” – Miłosierdzie i nieszczęśliwa.

~*~

Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział».  Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną».J13,6-8

Jezus mówi: Ty teraz tego nie rozumiesz co robię, ale zaufaj :)

I odkrywa również jakie będą skutki tego, gdy nie zaufamy….

~*~

Szanuję reakcję drugiej osoby (choćby była inna niż się spodziewaliśmy, bo ona jest na swoim etapie życia. Ona możliwe że nie pracuje nad sobą – trzeba o tym pamiętać – ona ma prawo nie wiedzieć tego co ja, która nad sobą pracuję.

Jeśli coś uda nam się zrobić idealnie, książkowo – to nieraz owoce i tak widać dopiero po dłuższym czasie.

Jeśli ktoś przekroczy moją granicę, czy ja swoją – to normalne, że czuję złość. Emocje same w sobie są neutralne i informują o tym, ze coś się dzieje. Emocje są niesamowicie ważne bo informują czy coś nam szkodzi czy nie, czy coś nam się podoba czy tez nie za bardzo…

Nie jesteśmy tak naprawdę odpowiedzialni za czyjeś emocje i nie powinniśmy tracić z tego powodu energii… najlepiej się odsunąć…

Kiedy ktoś nas zaczepia mówimy:

Nie życzę sobie, Przestań, Nie podoba mi się…

Mam prawo czuć się jak się czuję, gdy ktoś moją granicę łamie.

………..

ZADANIE. Możesz chwilkę się zastanowić nad relacjami, gdzie się odgradzasz niepotrzebnie…

Takiego jeża sobie wyobraź, którym jesteś i który swoimi kolcami się odgradza…. Nie zawsze z powodów racjonalnych ;) chodzi o to gdy zbyt się czegoś dopatrujesz w drugim człowieku, z góry coś zakładasz… a prawda może być inna – a nie znasz jej bo się odgradzasz… Ostatnio pewna osoba mi powiedziała coś bardzo mądrego: LUDZIE SĄ INNI. Tak ja wśród ptaków jest taki ptak, i taki ptak, i taki… i jest kolorowo :) Gdybyśmy wszyscy byli tacy sami to byłoby nudno.

~*~

Granice wprowadzają:

Uporządkowanie,

Komfort,

Służą bezpieczeństwu.

*

Granice dzielimy na:

Fizyczne – te, które widać;

Psychologiczne – to słowa, sformułowania, pytania, np. traktowanie kogoś z góry…

Duchowe – jeśli mam problem z postawieniem granic w życiu, to i w życiu duchowym nie będę potrafił postawić granice złemu. Np. często w fitnessklubach są wprowadzane elementy jogi. Osoba, która potrafi postawić granice – potrafi i z takich spraw zrezygnować, nie wykonując ich.

Jeżeli w życiu nie potrafimy powiedzieć NIE, to i w sprawach duchowych się nie obronimy, nie staniemy za Jezusem.

A przecież fajnie się czuję:

- jak mogę zasygnalizować czy coś mi się podoba czy nie,

- gdy ktoś moje granice zaakceptuje.

………

Granice rodzinne (jeśli już ktoś założył własną rodzinę) ;) jeśli ktoś bardziej otwarty jest na ludzi spoza własnej rodziny, a w domu mało jest obecny – to też źle…. Najpierw rodzina – to jest najważniejsza komórka, gdzie uczymy się konkretnie akceptacji i zrozumienia, a w tedy i poza domem jesteśmy w stanie żyć wartościami. To w domu zdobywa się pierwsze praktyki, przesiąka wzorcami. A w domu dobrze jest pamiętać, by uczyć się zasada najprostszych i do szczęścia prowadzących :)  Że – w tym domu (w naszym domu):

* mówimy PRAWDĘ,

* POPEŁNIAMY błędy

* nie boimy się PROSIĆ O POMOC,

*mówimy PRZEPRASZAM,

*dajemy DRUGĄ szansę,

* LUBIMY się bawić,

* WYBACZAMY,

* uczymy się ODPOWIEDZIALNOŚCI,

* jesteśmy CIERPLIWI,

* KOCHAMY,

* itd. Itp.

– dobrze jest mieć zasady i o nich nieustannie pamiętać… dobre zasady.

Jeśli chodzi o granice, to my psychologicznie potrzebujemy wolnej przestrzeni wokół nas. Jeśli ktoś potrzebuje granic – to czemu nie?….

~*~

Rozróżniamy strefy granic:

Strefa intymna – przestrzeń od naszej skóry do pół metra dalej od skóry. Będziemy się czuć bezpiecznie tylko, gdy przekroczą ją bliskie osoby, którym ufamy. Jeśli chcę kogoś przytulić, pogłaskać a nie mam bliskiej relacji osobistej, jednak dana osoba na przykład jest w żałobie – to pytam np. czy mogę wziąć ją za rękę.

Kiedy się komuś zwierzamy, to też trzeba mieć na uwadze komu. Bo jeśli otworzę się przed osobą niewłaściwą, to pozwalam naruszyć jej moją granicę.

Nie rzucajcie pereł między świnie (Mt7,6), bo podepczą…

Strefa osobista – 0,5 – 1,20m

Dzieli nas ona od ludzi podczas codziennych kontaktów z pracownikami, klientami, przyjaciółmi.

Strefa społeczna – 1,20m – 3,5m… to granica w kontaktach z nieznajomymi, gdy np. przechodzę ulicą, gdy coś kupuję.

Strefa piwniczna – 3,5m – 7,5m.

W kontaktach z ludźmi w miejscu nie do końca zapełnionym, np. gdy w jednym wagonie jadę ja i druga osoba – to nie siadam zaraz obok niej… chyba że czuję się bliżej niej bezpiecznie to nią poinformuję; lub w kościele gdy wchodzę i jest jakaś osoba to zaraz nie siadam obok niej ;) jakąś granicę wypada zachować…. Bo my ich naprawdę potrzebujemy. Gdy granic brakuje, to się dusimy. Przy przekroczeniu granicy czujemy przede wszystkim DYSKOMFORT.

~*~

Gdy ktoś narusza nasze granice to warto do skutku mówić, zdecydowanie, spokojnie – ktoś może i się obrazi, ale z czasem tej osobie przejdzie :)

Na przykład jak ktoś nas zanudza swoimi gadkami to na przykład mówimy Przepraszam, zajęta jestem….

Jeśli osoba jest przyzwyczajona, że pozwalamy jej wejść nam na głowę, potrzebuje czasu żeby zrozumieć – gdy zaczniemy nagle jej stawiać granice.

Kiedy nie wyrażasz pewnych rzeczy to jesteś w nerwach, robi się nerwowo w towarzystwie.

Nieraz dziecko w domu jest niegrzeczne, bo chce zwrócić na siebie uwagę… Więc nie tylko wymagamy od pociech, ale też potrzeba je nieraz pochwalić :)

Słuchajmy się wzajemnie :)

~*~

Jeśli odczuwasz lęk, że sobie nie poradzisz z nową sytuacją gdy postawisz w jakiejś relacji granicę – to nie prawda, nie można się bać – bo każdy jak musi to sobie radzi :)

Potrzeba nauczyć się, prosić o tę łaskę Pana – by odróżniać to co możemy zmienić od tego czego zmienić się nie da. Bo gdy skupimy się na tym drugim i będziemy chcieli coś zrobić a nie będzie zwyczajnie wychodziło – to zaczną się frustracje. Trzeba powiedzieć Jezu, Ty się tym zajmij :)

Gdy jesteśmy skupieni na swoim, spełnieni, uważni – to inni dostrzegają to i w sposób naturalny stawiamy w ten sposób granice, bo dbamy o swoje.

*

Jeśli kierujemy się tym co o nas będą myśleli inni, czy będą nas lubili czy nie – wtedy pozbawiamy siebie prawa do życia i podporządkowujemy swoje życie innym. A przecież każdy ma inne zdanie, ile ludzi tyle zdań. Naprawdę jeśli będziemy się kierowali opiniami innych, a nie tym jak widzi nas Bóg – to będziemy jak chorągiewka na wietrze, nasze nastroje będą od tego uzależnione i będą bardzo chwiejne.

~*~

Wiara w siebie, pewny siebie, śmiały

Mówiąc o poczuciu własnej wartości, kojarzymy ją z wiarą w siebie, pewnością siebie i śmiałością. Wszystkie te pojęcia w jakiś sposób wiążą się ze sobą, jednak każde z nich znaczy co innego. W rozmowach często słyszę, że ktoś nie potrafi zaprezentować się z dobrej strony, gdyż nie ma wiary w siebie, jest nieśmiały. Ktoś pewny siebie nie ma z tym najmniejszego problemu – wie, kim jest i co w nim tkwi. Podobnie jak śmiały, który nie pozwoli, aby coś wprawiło go w zakłopotanie lub ktoś zawstydził. Czasami można pewność siebie wystawiać na pokaz. Wtedy ktoś świadomie eksponuje swoje „ja”. Pewność siebie może przejawiać człowiek o niskim poczuciu własnej wartości, ukrywając je pod śmiałym zachowaniem.

Poczucie o własnej wartości jest wiedzą o własnych walorach, własnej godności, niepowtarzalności siebie jako osoby. Jest to umiejętność wyczucia swojej jaźni, swojej prawdziwej istoty – będącej odzwierciedleniem obrazu, na podobieństwo którego zostaliśmy stworzeni.

Wiara w siebie zaś opiera się na przeświadczeniu o tkwiących w człowieku możliwościach, ufaniu własnym uczuciom i pokładaniu nadziei w Bogu, który go prowadzi przez życie i troszczy się o niego. Poczucie własnej wartości i wiara w siebie są od siebie zależne. Ponieważ wiem, że jako człowiek mam nienaruszalną boską wartość, pozwala mi to akceptować siebie takiego, jaki jestem, żywić przeświadczenie, że jestem dobry, że mogę się odważyć być sobą. Nie musi się to bynajmniej przejawiać w śmiałych wystąpieniach. W obcym otoczeniu mogę sprawiać wrażenie niepewnego siebie, będąc tego świadomym, a mimo to wierzyć w siebie i mieć poczucie własnej wartości. Jestem wartościowy nawet w swojej niepewności i w swoich zahamowaniach. Podczas gdy pewny siebie nie może sobie pozwolić na okazanie żadnej słabości, moje poczucie własnej wartości umożliwia mi to. Będąc przekonanym o własnej wartości, nie nadymam się i mam świadomość swoich słabości i ograniczeń. „

Anselm Grun OSB

*

Jak możemy wyznaczać granicę:

np.

Jeśli widzisz ewidentnie że jakiś kapłan błądzi, to zwróć jemu uwagę. Nie trzeba zaraz na forum, ale dobrze jest jemu coś na osobności powiedzieć…  ;)

…………..

Kiedy młode małżeństwo pozwala innym z zewnątrz ingerować w ich życie, to bardzo źle, ponieważ ich małżeństwo to ŚWIĘTOŚĆ, to teren święty. Są jednym ciałem i mają za zadanie nauczyć się bycia przede wszystkim razem we dwoje. Dla nas ludzi  z zewnątrz kontakt z jakimś małżeństwem to też jak wejście na ziemię świętą :)

Co do samych małżonków to też muszą pamiętać, ze małżeństwo nie jest zalegalizowaną formą prostytucji… tak się jakoś ludzie (oczywiście nie wszyscy) bez problemu wymieniają na lepsze modele… ale czy na pewno lepsze? Chyba chodzi o wierność i doświadczenie, że na zawsze mam pewność, że ta druga osoba chce ze mną być na dobre i na złe… Że na początku jest czas poznawania się, by poczuć tą pewność (albo zrozumieć, że nie tędy droga) – że się na pewno dogadamy… wystarczy chcieć :) Prawdziwa miłość jest tam, gdzie jest odpowiedzialność.

Gdy czytam Ewangelię, to widzę jak ważne jest dla Jezusa małżeństwo – czyli jedność między kobietą i mężczyzną, którzy według założenia Boga, otrzymali przywilej by stworzyć miejsce, gdzie dadzą możliwość rozwoju nowemu przyszłemu pokoleniu w poczuciu bezpieczeństwa i miłości (tzw.prokreacja). Jezus mówił gdzie przynajmniej dwoje w imię Moje tam Ja jestem :) piękne to jest, ponieważ wystarczy, że małżonkowie już będą trwali przy Bogu i On będzie z nimi :) ksiądz Pawlukiewicz powiedział, że dobry mąż to ten, który KOCHA Boga… Chociaż jest wspólnota  Trudnych Małżeństw Sychar i jak nie wyjdzie w małżeństwie to można liczyć na ich kompetentną pomoc. Jak byłam na weekendzie rekolekcyjnym u Jezuitów, to usłyszałam, że można się we wszystkim mylić, ale nie przy wyborze współmałżonka… Ale nie o tym teraz chciałam pisać… Dla Jezusa widać w Ewangelii, że małżeństwo to ŚWIĘTOŚĆ.

Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileę i przeniósł się w granice Judei za Jordan. Poszły za Nim wielkie tłumy, i tam ich uzdrowił.

Wtedy przystąpili do Niego faryzeusze, chcąc Go wystawić na próbę, i zadali Mu pytanie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On odpowiedział: «Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela». Odparli Mu: «Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją?» Odpowiedział im: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było.  A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo».Mt19,1-9

Taki smutek wyczuwam u Jezusa, dla którego rozwód jest zwykłym zerwaniem przymierza miłości. Bóg jest miłością i każdy czyn przeciwko niej Go boli. I dodał Jezus że to wszystko tylko dlatego jest dopuszczone, ten list rozwodowy, ze względu na zatwardziałość ludzkich serc, które zwyczajnie myślą tylko o sobie… Również w innym fragmencie uświadamia nam jak ważna jest ta jedność między małżonkami:

Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.Mt5,27-28

Panu naprawdę zależy na świętych małżeństwach…

~*~

ZADANIE.  Granice do postawienia.

Zastanów się…

W jakich sytuacjach nie stawiasz granic, chociaż czujesz, że powinieneś?

Jakie są tego konsekwencje dla ciebie i dla innych?

Gdybyś te granice postawił, to co zmieniłoby się na lepsze – dla ciebie i dla innych?

Jak mógłbyś to zrobić i kiedy to zrobisz?

~*~

Jeśli natomiast chodzi o granicę z Jezusem, to rzecz ma się inaczej jeśli chodzi o najuboższych, do których On właśnie przyszedł. Jezus pozwala na przekraczanie granic – co skutkuje zazwyczaj łaską uwolnienia, uzdrowienia w życiu.

Jezus odchodzi na bok w czasie swojej trzyletniej posługi na ziemi, by odpocząć, ale tak konkretniej odpocząć na spotkaniu jeszcze głębszym z Ojcem, żeby potem być jeszcze mocniej dla innych. By czynić dobrze, wypełniać zbawczą wolę Boga :) On przez cały czas stawiał granice – biczem powyrzucał przekupniów ze Świątyni, gdy chcieli Go pozbawić życia i strącić w przepaść to przeszedł obok ludzi i poszedł dalej… ale gdy wybiła Jego godzina, to Jemu życia wtedy nikt nie odbierał. Sam je oddał, aby pokazać, że jest Bogiem i ma moc przywrócić życie.

My natomiast gdy spotykamy Jezusa to ważne byśmy chcieli żyć Jego przykazaniami, by pięknie żyć –  ponieważ On nas kocha. Nie że grozi nam piekło i teraz wykuję całą Ewangelię ;) Piekło grozi tym co go bardzo chcą… o dziwo tacy są….

Jezus powiedział do św.Faustyny:

„Prawdziwa wielkość duszy jest w miłowaniu Boga i w pokorze” (Dz. 427).

„Powiedz grzesznikom, że zawsze na nich czekam, 
wsłuchuję się w tętno ich serca, 
kiedy uderzy dla mnie” (Dz. 1728).

„Bóg nigdy nie zadaje gwałtu naszej wolnej woli. Od nas zależy, czy chcemy przyjąć łaskę Bożą, czy nie; czy będziemy z nią współpracować, czy też ją zmarnujemy” (Dz. 1107).

„…ujrzałam dwie drogi: jedna droga szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki, i różnych przyjemności. Ludzie szli tą drogą, tańcząc i bawiąc się – dochodzili do końca, nie spostrzegając, że to już koniec. Na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść; jak szły, tak i wpadały. A była ich tak wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli mieli łzy w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A na końcu drogi był wspaniały ogród, przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach” (Dz. 153).

~*~

Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.  Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali».J13,34-35

Bądźmy na wzór Jezusa miłosiernego. Przecież skoro nas Bóg stworzył na swój obraz to my dobrze potrafimy to miłosierdzie czynić ;) Miłosierdzie odnosi triumf nad sądem, błogosławieni miłosierni albowiem oni miłosierdzia dostąpią! Gdy czynimy miłosierdzie – a zwrócenie uwagi błądzącym też jest jednym z uczynków miłosierdzia, tyle że trzeba pamiętać by robić to w duchu miłości – jeśli będzie nam zależało na zadeptaniu godności ludzkiej, to co to za miłosierdzie – u niektórych impuls z mózgu do serca idzie przez lata…. Potrzeba być cierpliwym…. Pilnować przede wszystkim siebie, a wtedy i dobrze poradzimy innym, gdy sami potrafimy zaradzić własnej nędzy. A nędzy zaradzimy, gdy Boga się poradzimy :) i Jego Apostołów :) Prośmy o dobrych ludzi, którzy nam Boga prawdziwego pokażą, a na pewno nam ich Pan podstawi….

Kocham gdy chce, pragnę być odpowiedzialnym za zbawienie drugiej osoby.

Szanując czyjąś granicę, uczę daną osobę szacunku do siebie, np. wchodząc do pokoju dziecka, warto najpierw zapukać….

~*~

Nie ma modlitw niewysłuchanych. Bóg tak nam pomaga, jak tego w danej chwili potrzebujemy…

Wytrwałość w modlitwie

Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień?  Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża?  Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą.Mt7,7-11

…albo

Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.

I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.  Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża?  Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona?  Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».Łk11,5-13

Czy dobry Bóg da nam węża, gdy Go o coś prosimy? Bóg jest dobrym Ojcem i trzeba pamiętać, że On tylko co czyni, to czyni dla naszego dobra. Nieraz właśnie prosimy o takiego węża…. Nieraz jak się uprzemy to i go dostaniemy… ale to już musi coś zgrzytać w na linii Bóg – ja… kiedy Jemu ufam, że On wie najlepiej jak o mnie zadbać, to Bóg tak mnie poprowadzi, że przeprowadzi i wyprowadzi oczywiście zazwyczaj po swojemu :)Jeśli o mnie chodzi to ja bardzo lubię Boże niespodzianki ;)

Da nam Ducha św., który nas poprowadzi przez życie….

Jak jakiejś sytuacji nie rozumiemy, to warto zapytać Boże czego chcesz mnie przez to nauczyć?

~*~

ZADANIE.

Wyobraź sobie, że jesteś takim jeżem z kolcami i zastanów się co ciebie od Boga odgradza, by to wreszcie przekroczyć bo On czeka J  Co stanowi twoje kolce w relacji z Bogiem?

~*~

Gdy nie reagujemy kiedy nasze granice są przekraczane to zachowujemy się jak śnięta ryba…czyli zdechła, kaput…

A zdrowe ryby płynął pod prąd :) z prądem nieraz płynął śmieci i trzeba pamiętać że niejednym śmieciem możemy naturalnie dostać….

Przekroczenie granic jest gdy ma miejsce:

  • Narzucanie swojego sposobu bycia – wtedy zabieramy komuś wolność,
  • Naruszenie autorytetu – np. mówimy o kimś źle przy wszystkich;
  • Nadmierne oczekiwanie – na przykład osoby starsze manipulują dziećmi, wzbudzają poczucie winy, żeby im pomagały, chociaż mogą zrobić coś samodzielnie, ale tak wykorzystają swoją chorobę to dziecko za nich wszystko robi… a aktywność powoduje, że człowiek dłużej żyje; jeśli jednak faktycznie dana osoba nie może czy ma faktycznie problem to trzeba wezwać pomoc lub samemu jej pomóc…. Tu chodzi o te skrajności, żeby nie dać się wykorzystać…
  • Plotka, obmowa;
  • Mobbing w pracy;
  • Przyjaźń to nie małżeństwo – jeśli z kimś się przyjaźnię, to ta osoba może mieć też innych przyjaciół.
  • Itd.itp.

Powyższe przykłady wiążą się z cierpieniem, dyskomfortem, ograniczeniem rozwoju.

Każdy potrzebuje odpoczynku, nie jesteśmy robotami, ale ludźmi, którzy czują, mają swoje granice wytrzymałości – trzeba pamiętać o odpoczynku i dobrze jest o tej potrzebie innym zakomunikować :)

~*~

Nadmierne granice, takie budowanie muru – mogą jednak zaszkodzić. Gdy nie pozwalam by relacje nie były budowane, nie przyjmuję dobrych rad – gdy nie daję sobie pomóc. Niby mam mniej w życiu tych relacji, ale z drugiej strony usycham w tym swoim kokonie.

Natomiast czasami z jakiejś toksycznej relacji trzeba oczywiście zrezygnować, ale to się czuje kiedy z daną osobą się spotykamy. Nieraz niby się człowiek z kimś spotka, a ta osoba w kółko nawija o sobie… to tak dla przykładu…

~*~

ZADANIE. Łamanie granic przeze mnie.

Zastanów się…

Czyje granice łamię najczęściej?

W jaki sposób?

Dlaczego to robię i po co?

W jaki sposób to wpływa na tę osobę (te osoby)?

W jaki sposób to wpływa na mnie?

~*~

W Piśmie Świętym możemy zobaczyć jak stawia się granice.

Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Stań tu na środku!». A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?» Lecz oni milczeli.  Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!». Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. Mk3,1-6

Jezus ludziom, którzy Go obserwowali czy złamie prawo i uzdrowi w szabat (wykona według nich robotę w dniu przepisowo zakazanym), zapytał wprost co jest ważne – dobro czy zło? Boli Jezus postawa faryzeuszy i faryzeuszy boli to co słyszą, ale Jezus wyciąga sprawę na wierzch.

Osobie  z problemem kazał wyjść na światło dzienne, nie chować problemu, nie tłumić – osoba zostaje uzdrowiona, jej chora sfera.

Jezus wykazał emocje – spojrzawszy wokoło po wszystkich z gniewem, zasmucony.

Nie powinniśmy się bać wyciągnąć prawdy na światło dzienne z lęku że ktoś się obrazi!

To właśnie prawda wyzwala, a nie kłamstwo, udawanie że nie widzimy.

O wolności wewnętrznej mówi program Jezusa – 8 błogosławieństw

Jestem sobą, ale z tym wiąże się jakiś koszt. Koszt bycia sobą, czucia się ze sobą dobrze. Np. błogosławieni którzy płaczą – oberwę czasem że jestem sobą… Nieraz boimy się walczyć o wartości, bo wydają nam się idiotyczne, że będziemy wyśmiani. Ale trzeba też pamiętać, że naprawdę już żyjemy w świecie gdzie dobro jest nazywane złem, a zło dobrem – np. usuwanie niechcianej ciąży… kiedy naród godzi się na aborcję, to zaprasza, otwiera się na pewną śmierć…

…………….

Marta i Maria…

W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu.  Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie.  Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».  A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele,  a potrzeba <mało albo> tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».Łk10,38-42

Marta miała rację co do Marii, bo w tamtych czasach kobiety usługiwały, a mężczyźni przysłuchiwali się, rozważali. A Jezus chwali postawę Marii i przez to pokazuje, że kobieta i mężczyzna to równość.

……………..

Uzdrowienie paralityka

Pewnego dnia, gdy nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać.  Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim.  Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa.  On widząc ich wiarę rzekł: «Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy».

Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić. «Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?»  Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: «Co za myśli nurtują w sercach waszych?  Cóż jest łatwiej powiedzieć: „Odpuszczają ci się twoje grzechy”, czy powiedzieć: „Wstań i chodź”?  Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do sparaliżowanego: «Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!»  I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga.

Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: «Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj».Łk5,17-26

Granica fizyczna zostaje przekroczona. Widzimy, że królestwo niebieskie faktycznie należy do gwałtowników. Jezus pozwala, wręcz zachęca by przekraczać granice jakie sobie narzuciliśmy w relacji z Nim. Czworo ludzi zrobiło dziurę w dachu żeby dotrzeć do samego Jezusa. Gdy szukamy drogę do Jezusa, to pamiętajmy, że On nie stawia granic. On naprawdę przyszedł do chorych, a nie do tych którzy się dobrze mają. Jest prawdziwym lekarzem – mówmy Jemu na modlitwie, w autobusie, rozmawiajmy z Nim o wszystkim :) a będą dziać się cuda… no i potrzeba zaufać Jego słowu. A Jego słowo jest nam dobrze znane – jest nim Biblia :)

Jezus mówi faryzeuszom wprost, że ma władzę. Mówi Kim jest i co im w ogóle do tego?

Jezus miał swój cień – faryzeuszów. Oznacza to, że może innym się nie podobać nasza postawa, możemy narazić się na szyderstwo.

……………

Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: «Panie, kto jest ten, który Cię zdradzi?»  Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: «Panie, a co z tym będzie?»  Odpowiedział mu Jezus: «Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną!»J21,20-22

Piotr, gdy już został powołany przez Jezusa na głowę Kościoła pewnego razu spojrzał na Jana i spytał Jezusa – a z tym co będzie?… z taki politowaniem względem niego i pewnością co to on nie jest ;) Jezus poprzez odpowiedź daną Piotrowi mwói do nas wszystkich: Może ci się coś nie podobać, ktoś… No ale prawda jest taka – A co tobie do tego?

…………..

Łuskanie kłosów w szabat

Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść. Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat».  A On im odpowiedział: «Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom? Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia.  Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych.  Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu».Mt12,1-8

Jezus w rozmowie z faryzeuszami odwoływał się do treści z Pisma Św. Mówiąc przez to:

Jak to, to wy uczeni w Piśmie tego nie czytaliście?????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jezus nie ma granic w czynieniu dobra, czy coś wypada czy nie. Najważniejsza jest MIŁOŚĆ.

Taka faryzejska postawa, gdy patrzę krzywo jak ktoś zrywa Kłosy w szabat (a on naprawdę może być w potrzebie i musi) – oznacza, że trzymam się zasad na sucho bez zachowania przykazania miłości.

A uczniowie mieli prawo bo…. Byli głodni.

~*~

Jak Bóg stawia nam granice?

Poprzez Dekalog, osiem błogosławieństw.

…….

Bo myśli moje nie są myślami waszymi

ani wasze drogi moimi drogami -

wyrocznia Pana.Iz55,8

Bóg mówi przez to – wasze wyobrażenie o Mnie to nie Ja….

……….

Nieraz pojawia się w naszym życiu konkretny kryzys, w którym widzimy całą swoją bezsilność – wtedy Pan mówi STOP to nie ty kontrolujesz, ale Ja….

 ……..

Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!  Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym(…) Wj20,3-5

 Pan wzywa by On był na pierwszym miejscu… nieraz posłuszeństwo np. rodzicom tak praktykujemy, że zamieniamy miejscami pierwsze przykazanie  z czwartym… boimy się powiedzieć co nam się nie podoba, frustrujemy się i potem są wybuchy i burdel… a Jezus mówi że kto nie ma w nienawiści najbliższych to nie jest Go godzien… miłosierdzie to również mówienie na głos co jest nie tak, trzeba walczyć o królestwo Boże w swoim życiu… nie jesteśmy sługami rodziców, ale sługami Pana…. Rozalia Celakówna (której Jezus przekazał pragnienie aby doszło do Intronizacji) uciekła z domu, gdy rodzina się nie zgadzała na jej pomysły usamodzielnienia się… św. Faustyna też uciekła z domu do Warszawy, bo jej rodzina się nie zgadzała na zakon….

Czcij swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój.Pwt5,16

Nie bądź poddanym rodziców, ale ich szanuj…

Natomiast rodzice….

Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha.Kol3,21

~*~

Kiedy nie stawiam granic bo się boję, że coś się stanie, co przewiduję najgorszego – to zazwyczaj nas to spotyka. Boimy się że ktoś się obrazi, wyśmieje nas, nie zrozumie, nie przestanie naszych granic naruszać… trzeba cierpliwie powtarzać, aż ten ktoś wreszcie przyjmie do wiadomości.

Jeśli do jakiejś osoby nie dociera że mamy potrzeby, wymagania, to relacji nie będzie.

Stawiając granice uczę drugą osobę kochania mnie, uszanowania mojej godności mimo moich wad, z którymi walczę.

Paradoksalnie niestawianie granic się przeciwko nam odwraca.

Boimy się postawić granice, bo czujemy że zostaniemy sami, a tak naprawdę samotność nas wita gdy tych granic nie postawimy – problem może nas tak zdominować, że przestaniemy wierzyć w możliwość wyjścia z trudnej sytuacji. A problemy są przecież po to by je rozwiązywać ;)

Szatan nas powala właśnie poprzez nasze tycie, małe ustępstwa.

Nawet jak zaboli, to niesamowicie opłaca się stawiać granice bo potem są tego owoce :)

Podejmuję krzyż – ból zmiany, idę ku wolności, ale wtedy czuję też że żyję.

Czasami również nieraz z jakiejś relacji trzeba zwyczajnie zrezygnować dla naszego dobra…

Stawianie granic w imię Miłości, żeby nie było frustracji a potem depresji… to takie objawianie Miłości Boga innym… a rachunek sumienia robi się właśnie z tego co w tej kwestii zaniedbałem…

~*~

Co to znaczy BYĆ SOBĄ POMIMO WSZYSTKO? To np.

Wycofać się, wziąć głęboki oddech, zdystansować się;

Nie spóźniać się w stawianiu granic, a trwać w Duchu Świętym.

Ufność sobie i innym ludziom. Jezus wierzył w człowieka, że może się zmienić. Pytał: Czy chcesz? Jeśli chcesz… Dlaczego mi to robisz? – gdy został spoliczkowany…

Jezus miał cel, wiedział po co przyszedł, dobrze czynił, potrafił stawiać granice – bo wiedział co siedzi w człowieku.

Powściągliwość Jezusa

Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co w człowieku się kryje.J2,23-25

Nie kierować się tym co inni o nas myślą. Ale też nie zamykać się w sobie, tylko wyjść do ludzi  z szacunkiem. Oczywiście nie musimy zaraz na ulice wychodzi i zostawiać za sobą całego swojego życia. Grunt, to wiedzieć gdzie jest nasze miejsce, czuć że się robi to co się kocha (podobno większość ludzi jest sfrustrowanych dlatego bo nie robią tego co kochają) i obdarzać ludzi, których spotykamy zrozumieniem, cierpliwością, nie obmawiać, nie krzywdzić, a czynić miłosierdzie.

~*~

Spotkać się z Bogiem możemy poprzez słuchanie Jego słowa, modlitwę obecności – spontaniczną rozmowę z Nim, poprzez spotkanie  z drugim człowiekiem  – Pan posyła ludzi na pomoc, przyciąga nas do siebie poprzez ludzkie więzy miłości…

Pociągnąłem ich ludzkimi więzami,

a były to więzy miłości.

Byłem dla nich jak ten, co podnosi

do swego policzka niemowlę -

schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Oz11,4

Często do spotkania z Bogiem dochodzi w bolesnych momentach naszego życia… możemy Go spotkać poprzez oglądanie pięknych dzieł sztuki, w kontakcie z naturą – ogrom nieba czy oceanu mówi o ogromie Jego nieskończonej Miłości :)  Skoro Bóg stworzył aniołów to musi być poetą ;)

Różne książki są bogate w treść o Nim, przez co można z Nim naprawdę się spotkać z wiarą, że jest tu i teraz, przy mnie :) On zawsze był, jest i będzie blisko ciebie :)

Bóg mówi do każdego z osobna:

I cieszę się Tobą, śpiewając z radości (So 3,17)

Nigdy nie przestanę czynić ci dobra (Jr32,40)

Gdyż jesteś moją drogocenną własnością (Wj19,5)

~*~

A zatem, podsumowując:

Należy stawiać granice, ale w relacji z Jezusem trzeba pamiętać, że On je mądrze przekraczał… te głupie, ludzkie, podejrzliwe.

PRAKTYKA CZYNI MISTRZEM, zatem jak nie uda się nam od razu, to za innym razem już na pewno nam wyjdzie… Wszystko ma swój czas :)

Jeśli komuś nie pozwalasz udzielić sobie pomocy, to tym samym nie pozwalasz jemu czynić miłosierdzia.

Masz swoje granice wytrzymałości, szanuj to :)

Trzeba Bogu całkowicie zaufać, powierzać, liczyć na Niego, a na ludzi uważać, bo mogą zranić. A człowiek nieraz na odwrót robi i całą swoją nadzieję pokłada w drugim człowieku i nieraz przez to potem ma wrażenie że jakoś tak zamyka się w sobie, ucieka w nałogi, dosięga go depresja…. Itd.itp.

*

Przychodzisz Panie mimo drzwi zamkniętych,

Jezu zmartwychwstały ze śladami męki.

Ty jesteś z nami, poślij do nas Ducha.

Panie nasz i Boże uzdrów nasze życie!

:)

~*~

Stajemy się tym kim chcemy być poprzez nasze decyzje. Jakie są Twoje decyzje?

Co wybrać a z czego zrezygnować? Decyzja ku zmianie ??? Dlaczego nie teraz?

Decydowanie o sobie, o czasie, o energii wkładanej w to co robimy, o zaangażowaniu i budowaniu relacji, o wartościach którymi się w życiu kierujemy, o tym w Kogo i jak wierzymy…..

„masz to na co godzisz się, każda droga jest łatwiejsza gdy widzisz to co dobre jest „

Może czas na decyzję???

WYBIERZ TO CO DOBRE :)

~*~

Wpis został napisany na podstawie notatek z weekendu rekolekcyjnego w Ośrodku ks.Blachnickiego w Katowicach – Brynowie o asertywności. Również znajdują sie tutaj moje osobiste wstawki ;) Strona ośrodka jest aktualnie w budowie, ale na facebook’u regularnie na bieżąco piszą co jest w planach,  jakim sprawom będzie poświęcony najbliższy planowany weekend. A warto odwiedzić to miejsce, bo dużo można usłyszeć praktycznych konkretów, które pomogą w rozwoju osobistym, naszego chrześcijaństwa. Zajęcia prowadzone są bardzo ciekawie przez tamtejszego kapłana oraz psychologa. Zawsze jest możliwość sobie tam też porządnie osobiście pogadać z prowadzącymi.

Możliwość komentowania jest wyłączona.