TRZECI OKRES PODRÓŻY DO JEROZOLIMY (Łk17-19)

Yeshua … I love You….

~*~

Wdzięczny Samarytanin

Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei.  Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka  i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!»  Na ich widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni.  Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem,  upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin.  Jezus zaś rzekł: «Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?  Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec».  Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Łk 17,11-19

 

Nie potrafimy Bogu oddać chwały, kiedy uważamy, że wszystko nam się należy. Chodzimy do kościoła, wypełniamy nakazy itd. itp. Stąd nam się wydaje, że na wszystkie dary zasługujemy, a taka postawa zamyka na okazywanie wdzięczności. Jak widzimy w powyższym fragmencie, Bóg pragnie zamieszkać w naszym życiu na stałe, na stałe się w Nim objawiać :) Nieustannie, non stop pragnie dawać nam pokój, którego świat dać nie może… Jeśli tylko przypominamy sobie o Nim, kiedy nie dzieje się dobrze i w chwili gdy nam pomorze, zapominamy znowu aż do chwili gdy znowu się nie będzie układać… to nie jest dobre. Przyjaciele zawsze znajdą dla siebie czas by ze sobą pobyć. A budowanie przyjaźni z Bogiem szczególnie można budować poprzez wdzięczność za okazywane dary, za Jego Opatrzność nad nami…. Trzeba pamiętać, że On każdego dnia i w nocy na tysiąc różnych sposobów dba o nas :) Ani sobie z tego nie zdajemy sprawy nieraz sprawy….  Że to Bóg rządzi światem ;) Tam gdzie dostrzega odruch dobra, zawsze zjawia się ze swoją pomocą :) Ale zazwyczaj serce wdzięczne to serce, które wie, że nie zasługuje na Jego łaski, ale też wie, że te łaski są darem od Miłosiernego, Dobrego, Kochającego Boga…. Czymże ja jestem Panie, wobec tak wielkiego Majestatu Twego?

 

~*~

Przyjście królestwa Bożego

Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: «Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie;  i nie powiedzą: „Oto tu jest” albo: „Tam”. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest». 17,20-21

 

Królestwo Boże ma swój początek w naszych sercach. Gdy do serc zaprosimy Boga, i pełni Jego Ducha Świętego będziemy trwać we wspólnocie serc…. We wspólnocie jednego serca, jednego Ducha… to Pan sam powiedział, że przynajmniej jeśli dwoje w imię Moje będzie trwać we wspólnocie – tam Ja Jestem…. Wtedy Ojciec, z Synem i Duchem przychodzą i zaczyna się roztaczać Królestwo Boże wokół takiej wspólnoty…

Natomiast postawa faryzejska w stylu wykonuję dobre uczynki, dobrą pracę, ale w sercu Boga nie potrzebuję. Nie potrzebuję mieć z Nim osobistej relacji…. Przecież On mnie i tak kocha, wszystko przebaczy…. Tak, faryzeusz potrafi zabić – ten, który się przechwala że nie jest taki jak ci grzesznicy – potrafił zabić Jezusa, potrafi zabić każdego, kto się jemu nie spodoba – myślą, słowem, czynem, zaniedbaniem…. Faryzeusz  potrafi się pokazać, ale w środku tylko zdzierstwo, chaos, pożądliwość… Jednym słowem motorem napędzającym u kogoś takiego jest chciwość…. Obyśmy z drżeniem każdego dnia dbali o spotkanie z Panem, byśmy każdego dnia wyczekiwali jego przyjścia… byśmy potrafili dostrzec Go w każdym z nas, w swoim życiu :) A wtedy będziemy Jemu przewdzięczni za Jego obecność :)

Poznają was, żeście uczniami Moimi, jeśli się będziecie wzajemnie miłowali…. Mówi Pan…..

KRÓLESTWO BOŻE POŚRÓD WAS JEST – mówi Pan – BO JA JESTEM Z WAMI I KOCHAM KAŻDEGO Z WAS… PRZYJMIJCIE MOJĄ MIŁOŚĆ….

Tak sobie też o tych faryzeuszach myślałam, że zajmowali te ważne stanowiska uczonych w Piśmie. Niby oczekiwali na Mesjasza, który ma Zbawić swój naród. A jednak Go zabili. Ten naród żydowski był taki krewki. Albo chcą strącić w przepaść, albo ukamienować, albo krzyżują. Bardzo byli nieuporządkowani jeśli chodzi o grzeszność. Jezus przyszedł pokazać, że Bóg przebacza :) WSZYSTKO…. I do nas należy by przyjąć to przebaczenie i z ufnością wejść w relację z Bogiem.

Gdy faryzeusze chcieli ukamienować jawnogrzesznicę, to Jezus zaczął pisać po ziemi… powiedział również Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień. Nieraz w bliźnich razi nas po prostu coś, czego w sobie nie akceptujemy, z czym się nie uporaliśmy…. A Jezus mówi:   PRZEBACZAM CI, PRZEBACZ I SOBIE :) KOCHAM CIĘ, WRÓĆ DO MNIE….

Nie patrz na bez końca to jaki jest świat, bo wtedy narzekasz, a twoje serce lgnie do tego co złe. Patrz na Mnie :) Jak bardzo cię kocham i pragnę twojego dobra :)

Gdy się kimś gorszymy – to mamy upodobanie w złu. Nasze myśli już krążą wokół złego i jak się poddamy fali, to zły może mieć dostęp do nas. Gdy na przykład sobie mówimy, że nie będę nigdy taka / nie będę nigdy taki… to już myślami krążymy wokół złych postaw i ona nas potem zżerają, osłabiają duchowo. Niechcący mimo, że mamy dobre zamiary, to wpadamy w pułapkę złego, bo lgniemy stopniowo coraz to mocniej i adorujemy złe postawy. Trzeba adorować Boga jednym słowem, bo On ma moc uwalniać i nadać naszemu życiu smak :) Trzeba pragnąć jedynie dobra. Można rozmyślać o Maryi – ona jest oblubienicą Ducha Św. Tam gdzie Maryja, tam i Duch Święty :)

~*~

Dużo ostatnio rozmyślałam o prawdziwej modlitwie, gdzie spotkam się z Bogiem i On wypełni moje serce… Bo z bogactwa serca mówią usta… Co się dzieje w twoim sercu, to potem wyrażasz to swoimi słowami, czynami…

Różne mądre Bóg mi słowa dawał w tym czasie, kiedy szukałam :) poprzez dobrą myśl, dobrą książkę, albo osobę z dobrą wskazówką :)

Najpierw polecę każdemu, kto ma ochotę podbudować więź z Bogiem, kurs online z osobą prowadzącą Jak rozwijać głęboką więź z Bogiem. Bardzo bogaty w treść jest ten kurs i krótki ;)

A teraz kilka złotych myśli o modlitwie :)

Zły „troszczy się” jak tylko może, byśmy się nie modlili. Więc jeśli mamy z tym problem, że niby nie mamy czasu… czasami wystarczy pięć minut z myślą przy Bogu i już coś to da :) jakieś nowy powiew dobra :) Odkryłam, że chrześcijanin bez modlitwy to żaden chrześcijanin. Jeśli nie mamy osobistej relacji z Bogiem to trudno o to by wierzyć i chodzić w swoim życiu po wodzie, wypłynąć na głębie – do czego zaprasza nas Bóg….

Tak, troski tego świata. Najbardziej wbijająca w ziemię przypadłość, która zapobiega owocnym spotkaniom z Panem. Jezus mówi: czuwajcie… o co tu Jemu chodzi? A no chodzi o to, byśmy na modlitwie czuwali, wtedy nasze serca otwierają się na Niego i trudności nas nie przygniatają, ale On może nam autentycznie błogosławić. Jezus przez słowo czuwajcie mówi do każdego z nas, byśmy w Niego zapatrzeni nie dali się zwyciężyć złu, które tak potrafi nieraz przybić do ziemi, że człowiekowi potem trudniej uwierzyć w to że może być lepiej. Czuwajcie… byście nie dali się dobić troskom tego świata… bo Ja zwyciężyłem świat.

Są takie mądre słowa. Kiedyś w internecie spotkałam taki kubek do kupienia, ze słowami „Nie mów Bogu, że masz wielki problem, ale powiedz problemowi, że masz wielkiego Boga:)

Bardzo mądre słowo, ale jak to w praktyce zastosować?

Te troski… dzisiaj to, jutro tamto… jakby się nie chciały odczepić, a uczepi się ich z czasem jeszcze więcej… Spotkałam się nieraz z takimi sytuacjami, że osoby starsze, które chodziły często do kościoła, często mówiły, że najbardziej proszą Boga, żeby na starość nie być przykutym do łóżka i nie być utrapieniem dla rodziny. No i te osoby oczywiście były przykute do łóżka i na głowie rodziny. Znam właśnie takie sytuacje, że ludzie proszą O TO, CZY TAMTO… żeby to mieć i nie mają, albo żeby nie mieć i otrzymują to. Tak bardzo skupiamy się na problemie. W tym tkwi sedno.

Taki sposób mogę polecić, żeby wszystkie troski i problemy wypisać na kartce i podczas modlitwy położyć pod obrazem. To jest taki autentyczny sposób zawierzenia Bogu wszystkiego. Wtedy sercem to Panu oddajemy i z czasem, gdy trwamy na modlitwie to bardziej potrafimy się skupić na Nim. Bardziej Go potrafimy uwielbić. Bo przecież wszystko Jemu oddajemy, a On wtedy może w naszym życiu działać. Powiem wam szczerze, że u mnie powoli przestaje istnieć słowo troska gdy taką modlitwę praktykuję. I w ten sposób nauczyłam się praktycznie stosować poniższy fragment:

 

 Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!  Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko!  O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!  A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. Flp4,4-7

 

Wtedy nie skupiamy się na modlitwie Boże PROSZĘ CIĘ O TO I TAMTO…  Ale skupiamy się na Bogu :) któremu coraz bardziej ufamy :) On wie czego nam potrzeba i się o to zatroszczy, o wszystkie nasze potrzeby… Jezus obiecuje – proście a będzie wam dane :)  No ale, On potrzebuje widzieć naszą wiarę, że dla Niego to wszystko to pikuś ;) A my tak skupieni na problemach jesteśmy nieraz, że one nas dołują, wbijają, straszą – od tego jest stresssssss……… I Bóg jest jakiś taki nieobecny….

Mam opracowanych około 70 stron fragmentów o naszym cudownym Bogu :) Każdy kto chce trwać zapatrzony w prawdziwego Boga, może sobie Go adorować tymi słowami. Zastanawiając się na ich podstawie Kim On Jest? Jak będziemy mieli wyryty w sercach dobry obraz Boga, to i współpraca z Nim będzie zdrowa :) owocna…. Jak jakiegoś fragmentu nie rozumiesz, to chyba logiczne – spytaj Ducha Św. o co chodzi, jakim tu jest Bóg pokazany ;) Albo możesz napisać na czuciewiary@wp.pl :) To postaram się odpowiedzieć… Żeby otworzyć plik w formacie pdf (opracowany na podstawie Lekcji Biblijnych „Nasz wspaniały Bóg – poznajmy Go lepiej”), kliknij w słowo Bóg

Też byłam na Jasnej Górze na Kongresie Maryjnym i tam jeden z prowadzących mówił o modlitwie, że w Starym Testamencie Izraelici kiedy się modlili to najpierw wymieniali wszystkie cuda, jakie Bóg w ich życiu uczynił, wszystkie dary łaski. Wtedy dochodziło do wyznania wiary w to, że to Bóg działa w ich życiu… i następnie prosili o to czy tamto…

Tak samo dobrze sobie zrobić taką litanię „Boże pomóż mi” i trwać na modlitwie psalmami, własnymi słowami, modlitwami ze skarbczyka można się posiłkować… w internecie tego jest pełno… Maryja wzywa do odmawiania różańca i obiecuje, ze będzie nam dany pokój. My nieraz tym swoim nieuporządkowaniem wewnętrznym sprowadzamy na siebie nieszczęścia. Stąd ona obiecuje pokój, poukładanie spraw, jeśli będziemy odmawiać różaniec :) Z wiarą, że Mama pomoże :)

Ale kiedy tak się nie skupiamy na problemie, to potrafimy wejść w relację z Bogiem, który może działać bo w to wierzymy, troski nas nie spowalniają w wierze. No i co Pan w naszym życiu uczyni, w czym pobłogosławi, to sobie odhaczyć i potem w kolejnych modlitwach, jak coś na przykład bardzo trudnego nas spotka, to można powiedzieć Pomogłeś mi w tym, czy tym i teraz wierzę że i tu zadziałasz :)

ODDAJMY BOGU POKŁON

Też fajne ćwiczenie, wzmacniające ducha dziękczynienia mi przyszło do głowy ;)

Spojrzeć na świat jaki jest…. Tak, nie wnikajmy w to, każdy widzi…

A potem sobie wyobraźmy jak by świat wyglądał, gdyby wszyscy byli wdzięczni Bogu.

Prawda, że piękny widok ;) Ale dobrze będzie jeśli każdy zacznie od siebie :)

WDZIĘCZNOŚĆ BARDZO OTWIERA NA ŁASKI BOŻE… o czym mówiła sama Tereska od DzJ, a Jezus każdą modlitwę zaczynał od dziękczynienia Bogu Ojcu…. Każdą… wtedy Bóg Ojciec działał.

I jeszcze nieraz jak próbuję zrozumieć działanie Boga kiedy otwieramy się na modlitwie… Jak to się dzieje, że ja się modlę a On działa… to wiele mi tłumaczy sytuacja, kiedy Maryi Anioł Boży zwiastował, że porodzi Zbawiciela świata. A ona na to, jakże się to stanie skoro męża nie znam? Anioł odpowiedział: MOC NAJWYŻSZEGO OSŁONI CIĘ… i tak pocznie się Jezus…

Tak samo dzieje się, gdy spotykają nas sytuacje, nieraz bez wyjścia. Wtedy gdy Bogu zaufamy otwierają się różne furtki, o których byśmy nie pomyśleli. Ale to właśnie osłania nas Duch Św i działa. Duch Św – spec od rzeczy niemożliwych ;)

A teraz super słowa na koniec myśli o modlitwie:

Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Nie jesteś bogiem.

Jest Nim ktoś inny. Odpręż się.

~*~

Dzień Syna Człowieczego

Do uczniów zaś rzekł: «Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie.  Powiedzą wam: „Oto tam” lub: „Oto tu”. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi! Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie.

Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego:  jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich.  Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali,  lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich;  tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.

W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie.  Przypomnijcie sobie żonę Lota.  Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je.  Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony.  Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona».  Pytali Go: «Gdzie, Panie?»  On im odpowiedział: «Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy». 17,22-37

 

Pierwsi chrześcijanie, gdy Jezus wstąpił do nieba, nieustannie czekali na Jego powtórne przyjście. Czy my również nieustannie oczekujemy Jego przyjścia? Czy może gdyby przyszedł, to raczej by nas zaskoczył… Wyobraźcie sobie – Jezus powtórnie teraz przyszedł i co zastał? Czy zastanie kogoś kto czekał na Niego? Czy usłyszy – Jezu nareszcie jesteś? To są normalne odruchy w relacji, gdzie panuje miłość.  Taka relacja z Jezusem byłaby wskazana codziennie ;) Tylko dzięki regularnym spotkaniom z Bogiem najlepiej żeby były też chwile osobiste z Nim, nie trzeba zaraz całego życia reorganizować – gdy wszystko na chwilę zostawimy i powiemy – Jezu nareszcie z Tobą :)  On naprawdę przychodzi, gdy widzi że dusza Go oczekuje :) Jesteśmy w stanie znaleźć każdego dnia na wszystko czego chcemy, a czy pragniemy też znaleźć chwilę dla Niego?

Gdzie padlina tam i sępy….

Jezus tu wspomina o swoim powtórnym przyjściu już tak na zawsze kończącym to życie, które teraz wiedziemy. No właśnie… Jezus mówił że w niebie nie będziemy się żenili ani za mąż wychodzili. Maryja kiedy się objawia, to podobno jest tak piękna jakby prawdziwa Boginią. Zostaniemy tam przebóstwieni, na Jego obraz :) Kiedy już powtórnie przyjdzie Jezus by ostatecznie zakończyć czas naszych wyborów, a rozesłać każdego w swoje miejsce… jedni staną po lewej, a drudzy po prawej Jego stronie… to wszyscy co do Niego w tym czasie będą należeli, w mig znajdą się przy Nim :) Tak jak w mig przy padlinie zjawiają się sępy. Tutaj na ziemi wszystko się kiedyś kończy. Ci co byli chciwi na cokolwiek, oszaleją, że doświadczali złudnej przyjemności, której koniec niestety nie jest ciekawy… Przyjemności Bogiem nie są… Ale właśnie szatan kiedy dajemy się jemu zwieźć na jego przyjemności, to właśnie dajemy się uwieść na karykaturę tego co możemy doświadczać w relacji z Bogiem, gdy żyjemy w dobrych relacjach z innymi… itp. Itd… Gdy szukamy ciszy, by Go usłyszeć…. Gdy otwieramy się na pokój… Tak, kiedy damy się ponieść pożądliwościom, możemy na koniec oszaleć gdy się okaże, że Bogiem nie były i za nimi jedynie kryje się śmierć, nicość, pustka…

Pisze o tym, ponieważ nadużywa się Bożego miłosierdzia w ten sposób, ze pozwalamy sobie na wiele złego, tego co Pan mówi, ze powinniśmy się wystrzegać… i żyjemy w pewności że On nam przebaczy. Oczywiście On przebacza każdemu do ostatniej chwili, ale czy my w ostatniej chwili, gdy On poda nam rękę – my tak zakręceni na punkcie swoich bożków….  W ogóle zwrócimy na Niego uwagę? Czy się w czas opamiętamy? Dobrze jest dbać o zdrową relację tu i teraz z Bogiem, mieć Go zwyczajnie za przyjaciela domu :)

Ja sam i dom mój chcemy służyć Panu! Joz24,15

Tak niewiele potrzeba, by zaprzyjaźnić się z Bogiem, a  tak wiele można zyskać :)

Zapytajmy siebie czy wierzymy że Jezus umarł za nasz grzech i w odpowiedzi na to co On zrobił dla nas, przyjmujemy Go do swego serca? Z wdzięczności można oszaleć… Nie ma żadnej ceny za którą można dokonać okup za duszę, jest zbyt cenna. Tego tylko mógł dokonać Bóg. Żaden nasz czyn…

Do zbawienia jest konieczna łaska Boża, a tę znajdziemy w sakramentach, tu spotkamy się z Jezusem. Sakrament – widzialny znak niewidzialnej łaski :) Widzialny znak, niewidzialnej obecności działającego Boga :)

Tylko Eucharystia może zaspokoić głód Boga…. Przecież podczas przeistoczenia, jak z Nieba zstąpił Jezus w łono Maryi, tak poprzez kapłana zstępuje z Nieba sam Bóg podczas przeistoczenia. I wtedy, gdy Go przyjmujemy, świadomie, że spotykamy się z Bogiem – dokonuje się zjednoczenie :)

Gdy przyjmiemy Jezusa, możemy w Jego imię prosić Ojca o cokolwiek, bo mamy Mu do zaofiarowania Eucharystyczną Ofiarę Jego Syna.

~*~

Moc wytrwałej modlitwy

Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać:  «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.  W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!”  Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę,  to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”».

I Pan dodał: «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi.  A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie?  Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» 18,1-8

 

Bóg nie jest jak człowiek. Bóg jest jeszcze lepszy. Bóg jest NAJLEPSZY :)

Gdy sobie to uzmysłowimy, bardzo łatwo nam będzie żyć nieustannie słowami Bądź wola Twoja, Panie :) Nieraz mamy problem rozeznać, gdzie jest działanie złego, a gdzie Boga. I wtedy zazwyczaj wszystkie zło Bogu potrafimy przypisać… A Bóg chce wkroczyć do naszego życia, byśmy mieli życie w obfitości :) On wkroczy w nasze życie, gdy będziemy spotykali się z Nim na modlitwie. WYTRWAŁEJ :) Przecież sami możecie dostrzec, co się dzieje jak za długo przebywacie z kimś dobrym, albo z kimś komu dobro bliźnich nie leży na sercu… Trwanie w obecności różnych ludzi nieustannie, odbija się na nas… Stąd warto wytrwale z Bogiem się spotykać, wtedy będzie mógł się w naszym życiu objawiać poprzez wiele dobra :) Będzie nam mógł błogosławić.

Nieraz też sami wiemy, że żeby coś osiągnąć na czym nam zależy, POTRZEBA WYTRWAŁOŚCI w działaniu. Kiedy się poddajemy zbyt wcześnie, to nic z tego nie mamy….

Tak samo Jezus mówi, że kiedy w relacji z Bogiem będziemy mieli postawę nieustannego zaufania, cokolwiek by się działo, my trwamy z wiarą przy Bogu… I On może wtedy działać :)

ALE POTRZEBNA JEST WYTRWAŁOŚĆ

Wytrwałe poznawanie Boga, bo skąd mamy wiedzieć Komu ufamy, jeśli Go nie poznajemy, zwłaszcza w Jego słowie, poprzez które nam siebie objawia.

Gdy zaczniemy doświadczać obecności Bożej w naszym życiu, doświadczymy również pokoju serca, ducha i z czasem zaczniemy tylko oczekiwać dobra od Boga, zaczniemy w innych również je dostrzegać :)

Zrobimy wszystko, co będzie  w naszej mocy i kiedy będziemy trwać w relacji z Bogiem, to odstąpią od nas frustracje w stylu zrobiłem za mało, zrobiłam źle, ojejku… ale niewypał…. Kiedy zrobimy wszystko co w naszej mocy – i oddamy to Bogu, On zawsze nam w tym pobłogosławi i będzie przemieniać nas i nasze życie na coraz lepszy użytek…

Gdy jesteśmy z dala od Boga, to zamiast być solą ziemi, stajemy się jałowi. Pan mówi w Ewangelii czymże posolić sól, jeśli utraci swój smak, na nic się już nie przyda…. Ale Ja mam moc Ducha Św. i pragnę przemienić wodę twojego życia w wino ;) … jak w Kanie Galilejskiej… Jezus nieraz mówi wprost, obnaża nasze złe postawy, ale On nie zdepcze jak śmiecia, On zawsze poda rękę i pomoże :)

 

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

O jaką wiarę Bogu chodzi?

~*~

Faryzeusz i celnik

Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść:  «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik.  Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik.  Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”.  Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”  Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». 18,9-14

 

Jezus pochwala wiarę celnika. Celnik był świadomy swojej małości, że nieraz źle się zachował, ale z pokorą przyjmuje Boże przebaczenie… otwiera się na miłosiernego Boga. Uznaje, że to Bóg jest Bogiem, a nie on i że od Boga wszystko zależy…. Szatan krzyczy i domaga się, byśmy zwątpili w dobroć Boga. Że skoro jest takie prawo, że zapłatą za grzech jest śmierć, to domaga się naszej śmierci. Zły zawsze będzie nam życzył źle. Po tym go poznamy. Ale Jezus mówi, że to prawda – takie jest prawo, że zapłatą za grzech jest śmierć. I to On poszedł na krzyż by spłacić ten dług. Umarł i zmartwychwstał, byśmy uwierzyli, że jest Bogiem wszechmogącym. Nikt nas nie kocha tak jak Jezus :) Takiej historii o miłości Boga do grzesznika nigdzie nie spotkamy…. Jak w chrześcijaństwie…

Tak, w dzisiejszym świecie, gdzie wszystkim się wydaje, że się im wszystko należy i jak czegoś braknie, to oczywiście wina będzie boga, bo zabiera…. Jeśli z ironią go tak będziemy traktowali, to otwieramy się już na działanie złego, który kipi do Niego nienawiścią.

Faryzeusz był w siebie zapatrzony, a innymi gardził. Co to ja nie robię, jaki to ja nie jestem… wszelkiego rodzaju ochy i achy…

Bóg, kiedy ma do czynienia z człowiekiem pysznym pyta:

A ty, (…), czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Mt11,23

Zastanówmy się nad sobą… Refleksja pozwala zmienić postawy, a gdy gonimy za wszystkim i niczym… dajemy się wplątać w niebezpieczne zagrywki złego, który chce nas omamić… Bo on krąży jak lew wokół każdego z nas i szuka kogo by pożreć…

Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje.  Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili.  Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.  Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.  Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie.  A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje.  Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen. 1P5,5-11

~*~

Jezus przyjmuje dzieci

Przynosili Mu również niemowlęta, żeby na nie ręce włożył, lecz uczniowie, widząc to, szorstko zabraniali im.  Jezus zaś przywołał je do siebie i rzekł: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy królestwo Boże.  Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». 18,15-17

 

Jezus przyjmuje dzieci, tylko ci co staną się jak dzieci, wejdą do Królestwa Bożego….

Polecam wpis temu poświęcony Kim jesteś dziecko?

Jeśli nie przyjmiemy Królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdziemy do niego. Jak dziecko…

Przychodzi mi na myśl pewien fragment Biblii:

Jezus powiedział do Nikodema – Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego.

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego,  aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.  Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.  Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. J3,13-17

 

Dziecku, kiedy dajemy cukierka – ono bierze zachwycone.

Te słowa, które Jezus powiedział… Tak Bóg umiłował świat….. Czujesz to? Wiarę trzeba poczuć :)

Bóg kocha cały świat :)

Że dał swojego Syna… za dług…

Aby każdy kto przyjmie to wyznanie miłości :)

Czyli przyjmie tą piękną miłość Boga :)

Będzie żył na wieki…

I nie wolno kombinować, poddawać pod wątpliwość…..

Ale przyjąć tą Dobrą Nowinę jak dziecko, które dostaje cukierka, albo super kolorowego lizaka :)

Jednak wiara bez uczynków jest martwa. Swoimi czynami pokazuje po czyjej stronie stajemy. Walka już dawno jest wygrana, ale czy my wybieramy stronę przegranego (zła), czy Boga, który wygrał i pragnie zwyciężać w naszym życiu? :)

~*~

Bogaty młodzieniec

Zapytał Go pewien zwierzchnik: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?»  Jezus mu odpowiedział: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg.  Znasz przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij swego ojca i matkę!» On odrzekł: «Od młodości przestrzegałem tego wszystkiego».  Jezus słysząc to, rzekł mu: «Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź ze Mną».  Gdy to usłyszał, mocno się zasmucił, gdyż był bardzo bogaty. 18,18-23

 

Bogaty młodzieniec przestrzegał wszystkich przykazań, o które zapytał go Jezus. Było to wzruszające dla Boga, kiedy spotyka duszę, której na Nim zależy by wypełniać Jego świętą wolę :) Bóg wzrusza się do głębi gdy widzi każdego z nas gdy staramy się żyć dla Niego :) Ale Jezus nie wymienił wszystkich przykazań… Powiedział młodzieńcowi że jest blisko Królestwa Bożego, ale jeszcze brakuje jemu czegoś tylko jednego… No już blisko, ale jeszcze nie w….

Zostaw wszystko i pójdź za Mną….

Młodzieniec spochmurniał, gdyż miał wiele posiadłości.  Pożądliwość była silniejsza. Okazało się, że z przykazaniem nie pożądaj już tak lekko nie ma…  Tak, jeśli przywiązani jesteśmy do naszych pożądliwości, twarze nam spochmurnieją na myśl, że mielibyśmy z czegoś zrezygnować…

Młodzieniec miał zbyt wiele, a jeśli ktoś ma zbyt wiele to boi się podjąć ryzyka by wejść w relację z Bogiem, który tak naprawdę chce nas uwolnić od tych naszych ciężarów… Bo pożądliwość powoduje, że zaczynamy się kłaniać tym, którzy pomogą nam ją zaspokoić… Bóg zostaje zepchnięty na dalszy plan życia… Po spochmurniałej minie widzimy czego kurczowo tak naprawdę trzyma się młodzieniec…

A czego my kurczowo się trzymamy w naszym życiu: Boga czy bożka?

 

~*~

Niebezpieczeństwo bogactw

Jezus zobaczywszy go [takim] rzekł: «Jak trudno bogatym wejść do królestwa Bożego.  Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego».  Zapytali ci, którzy to słyszeli: «Któż więc może być zbawiony?»  Jezus odpowiedział: «Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga». 18,24-27

 

Jezus mówi tu o groźnym niebezpieczeństwie, jakie stwarzają duszy bogactwa. Dla każdego oczywiście bogactwem może być coś innego. Trudno takim wejść do królestwa Bożego, ale u Boga nie są to rzeczy niemożliwe :)

Tak mi się wydaje, ze może tu chodzić zwyczajnie o czyściec. Jest to takie miejsce oczyszczenia duszy z przywiązania do swoich bożków. Po śmierci dusza widzi, że to co w życiu miała i posiadała, nie trwa wiecznie i że żałuje, ze Boga nie słuchała, ale ostatecznie chce z Nim być :) Potrafi jednak dobrze wybrać :) Nie zafiksowała się  w tych swoich pożądliwościach :) Alleluja!

Podobno najniższy stopień czyśćca to stan jaki panuje w piekle, a jednak to czyściec… uff… Dusze czyśćcowe, z którymi święci rozmawiali mówiły, że lepiej jak są w czyśćcu bo stąd droga wiedzie do nieba, a gdyby wróciły na ziemię, to nigdy nic nie wiadomo… zawsze ta opcja piekła jest….

Pewna osoba do mnie napisała, że w Biblii nie ma słowa o czyśćcu, ale prawdą jest że Pan nie jest taki ograniczony w swoim słowie i pragnie dalej z nami się spotykać i przekazywać różne orędzia… Nie każda dusza Go szuka w swoim życiu, a Pan jest litościwy i żeby się z nią zjednoczyć, daje jej miejsce swojego miłosierdzia gdzie może odpokutować te wszystkie chwile, gdy od Niego się odwracała…. Gdy tylko o sobie myślała…. Może po prostu Dobra Nowina o Jezusie do niej nie dotarła… Ale pragnęła dobrze….

Dla nas wierzących praktykujących takim oczyszczeniem jest udział w sakramentach świętych…. Chrzest oczyszcza z grzechu pierworodnego, sakrament spowiedzi na bieżąco oczyszcza nas z grzechu…. Regularne czytanie Biblii też oczyszcza naszą duszę :)  Czynienie dobra to już tak nas oczyszcza, że hej ;) Nie zaprzestawajmy czynić miłosierdzia, bo nasze dusze robią się takie krystaliczne… nie wiem jak to nazwać, zapomniałam, ale dobro rozszerza nasze serca :) Wtedy odrzucamy gniew, nie dajemy jemu miejsca. Bóg widzi serce, które Go naprawdę pragnie… i przychodzi… w lekkim powiewie :)

Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. Rz10,17……………….

Tak, żeby wierzyć Bogu nieustannie i non stop…. Trzeba dbać o wiarę, którą osiągniemy słuchając Jego słowa.

~*~

Nagroda za dobrowolne ubóstwo

Wówczas Piotr rzekł: «Oto my opuściliśmy swoją własność i poszliśmy za Tobą».  On im odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu albo żony, braci, rodziców albo dzieci dla królestwa Bożego, żeby  nie otrzymał daleko więcej w tym czasie, a w wieku przyszłym – życia wiecznego». 18,28-30

 

Gdy zaczynamy zbliżać się do Boga, jak kiedyś lubiliśmy sobie życia używać… tak teraz tak bardzo Nim zafascynowani, odruchowo rezygnujemy z wielu sfer naszego z życia. Staramy się żyć dla Niego, przypodobać Bogu a nie ludziom, bo tylko w Bogu nasze jest zbawienie :) Tylko w Nim jest naszej duszy ukojenie :) On jest naszą skałą i tarczą. Wtedy zawsze z wiarą stajemy do boju życiowego, że w sumie i tak koniec od Niego zależy. Ja osobiście jak mam coś ważnego załatwić i się stersssssuję ;) To znaczy chodzi mi o sytuacje, że idę coś załatwić i wiem, że musi to być załatwione, innej opcji nie ma ;) to uwierzcie, że zaczynam przed tą rozmową dziękować Bogu za Jego obecność w moim życiu i potem idę wyluzowana i pewna tego, że się uda… bo to On walczy za mnie :) I raczej się udaje :)

Naprawdę jest różnica w postawie, gdy Bogu mówimy, że Go nie było, że nie ma… To się sami zamykamy na Niego. I tak wiadomo, że On jest. Więc po co komplikować sobie stan ducha, skoro można po prostu podziękować za to, że jest blisko, że pragnie mi pomóc, tylko czeka na moje Boże pomóż mi :) Tak naprawdę sami siebie katujemy, albo innym dajemy sobie wejść na głowę i wiarę odebrać… A to po prostu zły chce nam ją z głowy wybić. I to od naszych postaw serca zależy czy Go doświadczymy w naszym życiu, czy nie.

Jezus umarł za mnie! Za mnie! Za mnie!

I pragnie zwyciężać w życiu każdego z nas :)

Tak, gdy zostawimy wszystko i pójdziemy za Nim w naszym życiu…

TO NAGRODA ZA TO JEST NIEZIEMSKA :)

Gdy w ukryciu pokazujemy Panu, że nam na Nim zależy, to On to widzi i odda w ukryciu. O. Dominik Chmielewski mówił, że lepiej nie kierować się tym, kiedy ktoś ma odlot podczas uwielbienia, bo to może być zmyłka chwilowa (nie wiadomo jaka ta osoba jest poza uwielbieniem), a tylko się wbijamy w poczucie niższości, że my tak nie mamy…

Wiecie, z Bogiem to też trzeba dać sobie szansę na spotkanie :) Nieraz nie potrafimy na Niego spojrzeć, bo albo wyrzuty nas dręczą, albo ciągle coś mamy do załatwienia. A tu chodzi o to, by tak po prostu z Nim się spotkać…. Z tym, o którym wiemy, że nas kocha :)

Przyjaciele, jak to przyjaciele – kochają się ze sobą spotykać i wiedzieć o sobie jak najwięcej, wysłuchują się siebie nawzajem :)

Nie zasmucajmy serca Jezusowego, które chce nas przyjąć pod swoje skrzydła i umocnić. My swoimi siłami niestety szczytów nie osiągniemy w sferze duchowej… jeśli o to chodzi by żyć dla Boga… to tylko Jego łaska :) Potrzeba się z nim spotkać by mógł działać w naszym życiu :) Tu tylko chodzi o spotkanie…

Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani! Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście.  Oto wasz dom zostanie wam pusty.  Albowiem powiadam wam: Nie ujrzycie Mnie odtąd, aż powiecie: Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie». Mt23,37-39

Wszyscy święci brali Maryję za wzór, jako tą, która pokazuje jak można spotkać się Panem. On zawsze trwała na modlitwie słowem Bożym…. Cztery godziny dziennie! I potem po nocach… Nieraz sobie myślę o tym, jak Maryja musi kochać Boga…. Ona trwając nieustannie przy słowie Boży, NIEUSTANNIE SWOJĄ POSTAWĄ BYŁA WZGLĘDEM BOGA NA „TAK”. Kiedy modlimy się Biblią, poddajemy się każdemu słowo które nas porusza do głębi… to zaczynamy poddawać się działaniu Ducha Św., który może królować w naszym życiu :) Choć nieraz Maryja nie rozumiała tego co się dzieje, do czego Bóg ją zaprasza, ale potrafiła powiedzieć Bogu Tak i wejść we współpracę. Tylko tu, gdy nieraz nie dostrzegamy tego co nas czeka, ale ufamy, że dobry Bóg pragnie tylko i wyłącznie w naszym życiu naszego dobra – możemy z Nim wejść we współpracę :) Wypłynąć na głębie…

Pan w swoim czasie zawsze daje poznać, zrozumieć to z czym mamy do czynienia…

Cierpliwe serce, to kochające serce :)

LEPIEJ PILNOWAĆ, CHUCHAĆ NA OSOBISTĄ RELACJĘ Z BOGIEM, A WSPÓLNOTA OCZYWIŚCIE JEST TEŻ BARDZO WSKAZANA – tu uczymy się okazywać sobie miłość Boga jedni drugim :) …przynajmniej powinno tak być… o wspólnotę też trzeba się modlić. Ja na przykład długo szukałam, a w jednej się czuję jak ryba w wodzie, a w innych nie do końca dobrze. Bo każdy ma swoją naturę i Duch Św. daje nam wiele możliwości do wyboru. Nie jesteśmy w oczach Boga jakimiś kopiami, masą tych samych nic nie znaczących dusz… jak to na przykład w obozach zagłady ludzie byli numerami… niczym więcej. Bóg w każdym z nas dostrzega całość, nasze talenty, zdolności, predyspozycje, doświadczenia, zranienia, radości, typ charakteru ;) I On wtedy wie gdzie się będziemy najlepiej czuli :) Trzeba Go najlepiej o wszystko pytać :) Być w relacji z Nim… Oczywiście swoje robić, bo Bóg za nas życia nie przeżyje, On tylko nas może prowadzić przez ogień, rzeki, pomóc wypłynąć na głębie, odebrać strach, poczuć swoją wartość, Kim jestem w Jego oczach… że aż zniósł okropne męki dla mnie i umarł…

~*~

Trzecia zapowiedź męki i zmartwychwstania

Potem wziął Dwunastu i powiedział do nich: «Oto idziemy do Jerozolimy i spełni się wszystko, co napisali prorocy o Synu Człowieczym.  Zostanie wydany w ręce pogan, będzie wyszydzony, zelżony i opluty;  ubiczują Go i zabiją, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».  Oni jednak nic z tego nie zrozumieli. Rzecz ta była zakryta przed nimi i nie pojmowali tego, o czym była mowa. 18,31-34

 

Uczniowie tego nie pojmowali, że Jezus uwielbiany przez tłumy, zostanie zabity… I On się na to godzi… Tak ma być według woli Bożej… A tak naprawdę to wróg nie śpi i ciągle krąży i ryczy i szuka kogo by pożreć… Jezus wie, że swoim przykładem pokazuje jak walczyć z prawdziwym wrogiem… Szatanem… On przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli… zdoła jednak umrzeć za każdego, nawet tych co Nim gardzą…. Wie, że za tym wszystkim stoi nieprzyjaciel i to jemu zadaje ostateczny cios, wyrywa dusze z paszczy lwa…. Nie lękajmy się Boga, bo On nas do końca umiłował :)

~*~

Niewidomy pod Jerychem

Kiedy zbliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał.  Gdy usłyszał, że tłum przeciąga, dowiadywał się, co się dzieje.  Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi.  Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»  Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»  Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go:  «Co chcesz, abym ci uczynił?» Odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał».  Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła».  Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu. 18,35-43

 

Kiedy uwierzymy, żadne uciszanie ze strony innych na nas nie wpłynie… Będziemy wołali do Boga jeszcze głośniej. Będziemy wołać z wiarą by się ulitował, by spełnił pragnienia naszego serca :) Kiedy uwierzymy w dobroć Boga, z wiarą Go będziemy prosić jedynie o dobro :)

Wtedy pan będzie mógł nam błogosławić. A pełne uzdrowienie można poznać po tym, czy nasze serce do niego należy,  czy dusza potrafi uwielbiać Boga za wielkie rzeczy, które jej czyni :)

Nie zawsze Pan uwalnia ze wszystkiego w jednym momencie. Ale ważne by jednak troszczyć się o przyjaźń z Panem. Najważniejsza jest miłość. To powinno być priorytetem chrześcijanina, by jego życie było sensowne i znośne – a to wtedy ma miejsce, gdy jest miłość, jedność, przebaczenie. On stopniowo będzie mógł uwalniać, a też i nie stracimy Go z oczu, bo jak wiadomo, może nas coś zaślepić i Nim pogardzimy… On uwalnia serca, które Go uwielbiają za Jego Opatrzność – to znak, że żyjemy w przyjaźni z Panem, a skoro przyjaźnimy się z Nim już tu… to i bądźmy pewni tej przyjaźni na wieki :)

~*~

Zacheusz

Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto.  A [był tam] pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty.  Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu.  Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.  Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu».  Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany.  A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę».  Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie».  Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama.  Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło». 19,1-10

 

Mamy kolejnego upartego, który chce zobaczyć Pana :)

Nasz upór bardzo cieszy Boga, nasze pragnienie spotkania, doświadczenia Go…

Tak właśnie zachowują się ci co kochają, co uwierzyli miłości, jaką Bóg ma do nas…

Wtedy Pan przychodzi do nas ze swoją łaską, Jego Królestwo zbliża się do nas… i przemienia życie :)

Gdy uwierzymy, że Pan nas wysłuchuje tu i teraz… to zazwyczaj gdy się do Niego zwrócimy, Trójca Św. zstępuje do serca :)

Jezus przyszedł znaleźć tych co zginęli, NIE WSTYDZI SIĘ NIKOGO ;)

~*~

Przypowieść o minach

Gdy słuchali tych rzeczy, dodał jeszcze przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi.  Mówił więc: «Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić.  Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: „Zarabiajcie nimi, aż wrócę”.  Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: „Nie chcemy, żeby ten królował nad nami”.  Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał.  Stawił się więc pierwszy i rzekł: „Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min”.  Odpowiedział mu: „Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami!”  Także drugi przyszedł i rzekł: „Panie, twoja mina przyniosła pięć min”.  Temu też powiedział: „I ty miej władzę nad pięciu miastami!”  Następny przyszedł i rzekł: „Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce.  Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał”.  Odpowiedział mu: „Według słów twoich sądzę cię, zły sługo! Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał.  Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał”. Do obecnych zaś rzekł: „Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min”.  Odpowiedzieli mu: „Panie, ma już dziesięć min”.  ”Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.  Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach”».

Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy. 19,11-28

 

Tak mi tutaj przychodzi na myśl sprawa z naszym powołaniem. Bóg ma dla każdego z nas plan na życie, jedyny, jakiego nikt inny nie przeżyje. Każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny w oczach Boga. Ogólnie gdy wchodzimy w relację z Bogiem, to raczej w końcu przychodzi taki czas, że Bóg zaczyna nam pokazywać gdzie nas widzi, w jakiej roli. On bardziej nas zna, nasze pragnienia nisz my sami siebie znamy. Serio….  Możemy Jemu powiedzieć Nie, ale to jest krótka droga do śmierci duchowej, do duchowej zapaści… Ale jak żyjemy na ziemi, tak mamy nieskończoną ilość razy szans, żeby się opamiętać i kiedy znowu wezwiemy Pana, by nam pomógł… On zacznie na nowo prowadzić :) Tak dobry jest Pan Bóg :)

Wyobraźcie sobie na przykład Maryję, gdyby Bogu powiedziała Nie. Zamknęła by się na łaskę Bożą, nie byłoby Zbawiciela, śmierć by pochłonęła wszystkich….

Tak, obraz ten jest znany, gdy pomyślimy o tych, co Bogu otwarcie mówią Nie – to prowadzi jedynie do śmierci.

Ale my mamy nieustannie się nawracać, nawet ci co już od lat siedzą w kościele też musza się nawracać ;) taka jest prawda… do Boga trzeba się zbliżać… bo bliskie jest Królestwo Boże gdy go szukamy…. Gdy walczysz, to jesteś zwycięzcą. Tak naprawdę nie jest możliwe tu na ziemi osiągnąć jakiś szczyt świętości i na tym poprzestać, bo tak już zawsze będzie. Niestety tu chodzi o stałą, regularną relację, spotkanie z Bogiem :) która powinna przekładać się na nasze czyny… po owocach nas poznają ;) po naszych czynach…

Gdy tracisz czas na poznawanie Boga, otwierasz się na Niego, to On zaczyna cię prowadzić tą twoją niepowtarzalną drogą twojego powołania :)

Powołanie, to inaczej zadanie, które nam daje Bóg, byśmy trwając w nim, pomagali Jemu zdobywać dusze. Tak, na przykład pomyślmy o siostrach klauzurowych – zamkniętych na resztę życia w zakonie. Ale tutaj, kiedy one odpowiadają Bogu tak na Jego wezwanie, idą do wspólnoty może małej, ale takiej konkretnej, gdzie wszyscy dążą do tego by żyć na modlitwie, wartościami jakie zaleca nam Bóg, według Jego prawa miłości. Tak samo jeśli ktoś ma powołanie do rodziny. Gdy mąż z żoną już tworzą taką komórkę społeczną, gdzie dzieci doświadczają miłości rodzicielskiej, a w domu panuje pokój, zrozumienie itd. itp… to pomagamy Bogu zbawiać świat.

Też kiedy odpowiadamy Bogu na wezwanie, gdzie nas powołuje, również powoli idziemy jak Jezus na krzyż. Życie, gdzie się do czegoś zobowiązujemy jest wymagające, pociąga za sobą odpowiedzialność za innych, których nam Bóg powierza w tym naszym małym powołaniu. Jeśli nie lekceważymy tych osób, to stajemy się jak Jezus przybici do krzyża… bo żyjemy dla kogo…. A nie egoistycznie dla siebie…

Na koniec Bóg powie Dobrze mój sługo wierny, w niewielu sprawach byłeś wierny, nad wieloma cię postawię :)

Grunt to szukać pokoju w swoim życiu, radości, wytrwałości, zrozumienia… Nie szukać poklasku, a życia wartościami, tam gdzie Bóg nas powołuje…

Mistyczne Ciało Chrystusa zjednoczone duchowo w komunii serc:

Gdy Kościół modli się, śpiewa lub działa, wiara uczestników wzrasta, a dusze wznoszą się ku Bogu, aby Mu oddać duchowy hołd i otrzymać obfitszą łaskę.

(Konstytucja o Liturgii Świętej, 33)

~*~

Nie lękam się, bo….

Wykupiłeś mnie Panie!

 ~*~

Jeszcze co do więzi z Bogiem, to chciałbym polecić warsztaty u Oli z Centrum Kreatywności „m7″. Ola podczas trzech spotkań pomaga wejść właśnie w relację z Jezusem. To nie są jakieś oschłe gadki, ale ona tak to prowadzi, że poddaje się Duchowi Św, poddaje całe spotkanie i On wtedy naprawdę działa. Wzięłam udział w takim jednym szkoleniu :) Jakiś czas temu byłam na rekolekcjach ignacjańskich u Jezuitów (cały czas w milczeniu, 20 minut rozmowy z kierownikiem duchownym). I tam z osobą prowadzącą rozeznaliśmy co muszę zrobić, żeby zbliżyć się do Jezusa. I to nie było łatwe wykonać. Aż wreszcie kiedy wzięłam udział w warsztatach u Oli, otrzymałam tę łaskę :) Bardzo owocne są to spotkania :) Polecam :)

~*~

Możliwość komentowania jest wyłączona.