DZIAŁALNOŚĆ JEZUSA W JEROZOLIMIE Łk19-21

Jezu, działaj i w moim życiu :)

Uroczysty wjazd do Jerozolimy

Gdy przyszedł w pobliże Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów, mówiąc: «Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie oślę uwiązane, którego jeszcze nikt nie dosiadł. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj!  A gdyby was kto pytał: „Dlaczego odwiązujecie?”, tak powiecie: „Pan go potrzebuje”».  Wysłani poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział.  A gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: «Czemu odwiązujecie oślę?»  Odpowiedzieli: «Pan go potrzebuje».  I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa.  Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze.  Zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli.  I wołali głośno:

«Błogosławiony Król,

który przychodzi w imię Pańskie.

Pokój w niebie

i chwała na wysokościach».

Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: «Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom!»  Odrzekł: «Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą». Łk 19,29-40

 

Nasz Król jest pokorny, jedzie na oślątku… jaka to wolność dać coś z siebie innym, a nie tylko w kółko myśleć o sobie…

MIŁOŚĆ KOCHA DZIELIĆ SIĘ SOBĄ

Nie wkracza rozpędzoną karocą, nie krzyczy, nie rozkazuje…  Po tym poznają, żeśmy Jego uczniami, gdy będzie między nami miłość i braterstwo… a nie ciągłe robienie szumu nie wiadomo z jakiego powodu… z każdego tylko nie z powodu Jezusa… to nie miłość… trzeba wreszcie o sobie zapomnieć, a wpatrzeć się w Niego :)  w Tego, dla którego NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO :)

Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. 
Wybrany mój, w którym mam upodobanie. 
Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; 
On przyniesie narodom Prawo. 
Nie będzie wołał ni podnosił głosu, 
nie da słyszeć krzyku swego na dworze. 
Nie złamie trzciny nadłamanej, 
nie zagasi knotka o nikłym płomyku. 
On niezachwianie przyniesie Prawo. 
Nie zniechęci się ani nie załamie, 
aż utrwali Prawo na ziemi, 
a Jego pouczenia wyczekują wyspy. Iz42,1- 4

Pan jest dobry i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy, ale…

~*~

Zapowiedź upadku miasta

Gdy był już blisko, na widok miasta zapłakał nad nim  i rzekł: «O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami.  Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd.  Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia». Łk 19,41-44

 

Płacze nad tymi, którzy nie rozpoznali czasu Jego nawiedzenia. On nieustannie z nami jest w naszych parafiach, czeka na każdego z nas, byśmy się  z Nim zjednoczyli…. Czy w Hostii Świętej dostrzegamy naszego BOGA? Czy nasze serce czuje, ze jest kochane i biegnie do Niego?

 

Me serce ciągnie, tam gdzie Bóg ukryty,

Gdzie dzień i noc zostaje z nami.

Białą Hostią jest spowity,

Kieruje całym światem, obcuje z duszami

Lumen „Pieśń o Bogu ukrytym”

 

~*~

Wypędzenie przekupniów

Potem wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej.  Mówił do nich: «Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców». Łk 19,45-46

 

Czy kościół jest domem prawdziwej modlitwy, miejscem leczenia serca, gdzie każda dusza może spotkać Boga? Czy jednak w domu Bożym jednak zajmujemy się wszystkim tylko nie Nim?… Taki zakonnik powiedział, że ludzi jak sobie siądą przed takim blogiem to czytają od początku do końca, a jak pójdą na mszę to myślę co ugotować na obiad, w co się jutro do pracy ubiorą ;) Chciał przez to powiedzieć, że dobrze, że piszę :)

To jest marzeniem samego Jezusa, by wszyscy utrudzeni wiedzieli, że na sto procent mogą przyjść do niego zaczerpnąć sił… umocnić się….

 

~*~

Nauczanie w świątyni

I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie.  Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem. Łk 19,47-48

 

Czy w domach modlitwy można słuchać o Nim z zapartym tchem? Czy Jego kapłani tak Go doświadczają, że Nim oddychają… że nie oni żyją, ale Jezus w nich….???? Czy spotykamy tam wierzących, którzy płoną ogniem Jezusa? On sam powiedział, że przyszedł rzucić ogień i jak pragnie by zapłonął… Jeśli nie to trzeba tego zapragnąć, a Pan nam wskaże na cudowne, bliskie Jego sercu osoby :) Ale trzeba pragnąć…. Jak wiele zależy od naszych pragnień… i od zaufania Bogu….

Każdy sam sobie niech odpowie co znajduje w kościele. Zrozumie wtedy po co w ogóle do niego chodzi. Czy spotykamy tam Jezusa? Czy zapalamy się wiarą od innych?

Kiedy sobie uświadomimy po co chodzimy do kościoła, co nam to miejsce daje, to albo ta odpowiedź nas zmotywuje do zmian, by wreszcie zapragnąć spotykać się tam z Bogiem, albo gdy faktycznie dla Niego tam chodzimy, to się tylko tą odpowiedzą umocnimy :)

Kiedy dotrze do nas, że potrzebujemy zmian, to gdy będziemy trwać na modlitwie a przed Panem będą wszystkie nasze pragnienia :) to On nagle jakoś tak prowadzi, że dużo informacji na dany temat na przykład do nas zaczyna docierać czy to gdy spotkamy innych, którzy nam wytłumaczą, czy gdzieś coś przeczytamy… Kiedy właśnie byśmy chcieli się zbliżyć do Niego, a nie wiemy jak – to On pokaże :)

Potrzeba Go jednak szukać przede wszystkim w naszym życiu codziennym…. A reszta się do Niego dostosuje… nasza codzienność…

Życie to wielki dar i nie ma co się okłamywać, że skoro jest ono tak wielkim darem, będzie toczyła się o nie walka. Im większy Dar, im drogocenniejszy, tym walka bardziej nieraz bolesna, zażarta. Ona jest już wygrana, ale od każdego z nas osobiście zależy, po której stronie się opowiemy. Za nas nikt niestety decyzji nie może podjąć. Patrzcie jak Bóg pragnie naszego osobistego tak względem Niego… ile w tym intymności… moja relacja  z Nim jest jedyna, nikt tu nie ma prawa motać, bez mojej zgody… chyba, że na to pozwolę.

Mój miły jest mój, a ja jestem Jego Pnp2,16 :)

~*~

Pytanie o władzę

Pewnego dnia, kiedy nauczał lud w świątyni i głosił Dobrą Nowinę, podeszli arcykapłani i uczeni w Piśmie wraz ze starszymi  i zapytali Go: «Powiedz nam, jakim prawem to czynisz albo kto Ci dał tę władzę?»  Odpowiedział im: «Ja też zadam wam pytanie. Powiedzcie Mi:  Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi?»  Oni zastanawiali się i mówili między sobą: «Jeśli powiemy: „Z nieba”, zarzuci nam: „Dlaczego nie uwierzyliście mu?”  A jeśli powiemy: „Od ludzi”, cały lud nas ukamienuje, bo jest przekonany, że Jan był prorokiem».  Odpowiedzieli więc, że nie wiedzą, skąd pochodził.  Wtedy Jezus im rzekł: «To i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię». Łk 20,1-8

 

„Powiedz nam, jakim prawem to czynisz albo kto Ci dał tę władzę?”

 

Jezus ma władzę. Jeśli Mu uwierzysz, rozgromi twoich nieprzyjaciół. On jest Bogiem i to On rządzi i króluje. On jest większy od wszystkiego :) Każdemu z nas dał wolną wolę i  to my wybieramy, czy pragniemy Jego panowania w naszym życiu, czy staramy się obejść Jego wskazówki na dobre życie i oddać się hołubieniu własnym zachciankom, własnym namiastkom złudnego szczęścia.

On się na to godzi…

Bóg się zgadza z wolą duszy, gdy Nim gardzi, ale zawsze czeka z wyciągniętymi rękami, byśmy wsparci o Jego łaskę miłosierdzia… zostali podźwignięci :)

Czy pragniemy być przy Nim, czy przeciw Niemu?

Bo życie tu na ziemi nie trwa wiecznie, to wstęp do większych spraw jakimi jest nasza wieczność.

 

Bóg albo nic

                                                                             kard. Sarah

 

Kim On jest dla nas?

Prawdziwym Bogiem, że nieraz na myśl aż ciary przechodzą, gdy sobie to uświadomimy?

Czy sentymentalnym Jezuskiem z kartek świątecznych, który nie ma nic wspólnego z naszym życie – od tak od święta Go wspomnimy, ze był kiedyś tam?

~*~

Przypowieść o przewrotnych rolnikach

I zaczął mówić do ludu tę przypowieść: «Pewien człowiek założył winnicę, oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał na dłuższy czas.  W odpowiedniej porze wysłał sługę do rolników, aby mu oddali jego część z plonu winnicy. Lecz rolnicy obili go i odesłali z niczym.  Ponownie posłał drugiego sługę. Lecz i tego obili, znieważyli i odesłali z niczym.  Posłał jeszcze trzeciego; tego również pobili do krwi i wyrzucili.  Wówczas rzekł pan winnicy: „Co mam począć? Poślę mojego syna ukochanego, chyba go uszanują”.  Lecz rolnicy, zobaczywszy go, naradzali się między sobą mówiąc: „To jest dziedzic, zabijmy go, a dziedzictwo stanie się nasze”.  I wyrzuciwszy go z winnicy, zabili. Co więc uczyni z nimi właściciel winnicy?  Przyjdzie i wytraci tych rolników, a winnicę da innym». Gdy to usłyszeli, zawołali: «Nie, nigdy!»  On zaś spojrzał na nich i rzekł: «Cóż więc znaczy to słowo Pisma: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła? Każdy, kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a na kogo on spadnie, zmiażdży go».

W tej samej godzinie uczeni w Piśmie i arcykapłani chcieli koniecznie dostać Go w swoje ręce, lecz bali się ludu. Zrozumieli bowiem, że przeciwko nim skierował tę przypowieść. Łk 20,9-19

 

Winnica Pana jest nieraz sponiewierana…

Jezus pokazuje w tym fragmencie, że Jego sługi nieraz błądzą, dążąc do tego by sobie stworzyć wygodne stanowisko w Jego winnicy…

Przyszedł Jezus do biednych, potraconych, zagubionych … tak, do nich też między innymi  Jezus przyszedł, którzy są przez niejednego Jego sługę zaniedbywani… Sam Jezus o tym wspomina, że zdarzają się tzw. wygodni…

Ale Jezus też do swojej winnicy przysyła proroków, by otworzyli im oczy… na których słudzy raczej reagują oburzeniem…

A przecież Niepokalanie Poczęta bez grzechu pierworodnego jest tylko jedna… Maryja.

Tak, człowiek jako całość ma wady i zalety. Nie można się skupiać na jednym, albo na drugim, bo to hamuje wzrost w przylgnięciu do Jezusa, by dać się Jemu autentycznie prowadzić.

Człowiek ma dobre cechy i dobrze, kiedy buduje dobro wokół siebie… i jest Bogu wdzięczny, że faktycznie jest stworzony na Jego obraz. Tak, nasze dobre cechy świadczą o tym, że naszym Ojcem jest Bóg :) Mam Ojca :) dobrego… który chce pomóc gdy błądzę….

Bo gdy przyznamy się przed Bogiem do słabości, otwieramy się na Jego moc, na Jego działanie. Wtedy już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus. Dzięki naszym słabościom – mówi Paweł – zamieszka w nas Chrystusa moc :)

I Pan mimo naszych słabości, jest w stanie utrzymać naszą łódź na wodach naszego życia. Zaczyna się niemożliwe… Zaczynamy stawać się autentycznie Jego dziećmi, które Go słuchają, pragną usłyszeć Jego głos, Jego szept, który prowadzi i daje pokój w sercu… Pomaga rozeznać decyzje jakie mamy podjąć. Jeśli tylko skupiamy się na dobrych cechach, a raczej nie poznałam jeszcze kogoś poza Jezusem kto ma tylko dobro w sercu… to się okłamujemy… z życiem się zmagamy, nieraz wszystko robimy po swojemu… a w sercu jakiś dziwny niepokój… No przecież chodzę do kościoła, staram się być dobry…. A coś jest nie tak… spójrz na tą trudną stronę życia, nie udawaj że jej nie ma… oddaj ją Panu i On cię sobą wypełni… wtedy będziesz autentycznym Jego uczniem.

Przed Tobą Panie wszystkie me pragnienia…

Przed Tobą Panie…

Ty mi pobłogosławisz, bo pragniesz mojego dobra :)

 

Pan jest mym Pasterzem! I niczego mi nie braknie!

Sami nie jesteśmy  w stanie zadbać o to by były zaspokojone wszystkie nasze pragnienia… Jesteśmy tylko ludźmi…. A trudno nam będzie skupić się na wszechmogącym Bogu, kiedy uważamy się za bogów….

~*~

Sprawa podatku

Śledzili Go więc i nasłali na Niego szpiegów. Ci udawali pobożnych i mieli podchwycić Go w mowie, aby Go wydać zwierzchności i władzy namiestnika.  Zapytali Go więc: «Nauczycielu, wiemy, że słusznie mówisz i uczysz, i nie masz względu na osobę, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz.  Czy wolno nam płacić podatek Cezarowi, czy nie?»  On przejrzał ich podstęp i rzekł do nich:  «Pokażcie Mi denara. Czyj nosi obraz i napis?» Odpowiedzieli: «Cezara».  Wówczas rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga». I nie mogli podchwycić Go w żadnym słowie wobec ludu. Zmieszani Jego odpowiedzią, zamilkli. Łk 20,20-26

 

Bóg jest Bogiem dobrej rady :)

On nieraz zadziwia w odpowiedziach, jakie nam daje…

 

Jezu, jeśli to TY

Spraw, bym uwierzył/a

Spraw bym się przemienił/a

Spraw to, co jest Twoją wolą…

Ale nie…

Niestety są i tacy, którzy mają jakieś przeszkody w sercu, by otworzyć się na Pana. Wolą Go sprawdzać…

NIE SPRAWDZAJ BOGA, A Z WIARĄ POWIEDZ JEZU SPRAW,

BYM SIĘ UMOCNIŁ/A I TRWAŁ/A PRZY TOBIE

 

Doświadczaj mnie, moje serce poprzez doświadczenia życia – w których albo zaufam, albo zwątpię w Twoją opiekę – bo tylko przed doświadczenia, w których się Ciebie uchwycę, albo i nie -  może się tak naprawdę umocnić.

Pragnę słuchać Twoich natchnień i odpowiadać na nie. Pragnę Cię poznać w Twojej nauce, by móc rozeznać w życiu gdzie jesteś, a gdzie kompletnie Cię nie ma i w ogóle tam nie wchodzić… By Cię nie stracić z oczu…

~

Przyznam się szczerze, że jakiś czas temu pisałam te rozważania i teraz aktualnie mogę napisać co mi Jezus podpowiedział odnośnie tego :) Bo już trochę czasu minęło…

Rozeznawanie duchów można w skrócie określić tak, że tam gdzie jest oskarżanie- to działa zły duch, a gdzie radość, pokój, dobro, miłość, opanowanie itd… to działa Duch Św :)

Takie słowa usłyszałam od pewnego Karmelity Bosego, który pomaga ludziom w Sosnowcu, że alkoholizm bierze się z narzekania. Pomyślałam wtedy że w sumie chyba każde zniewolenie się musi brać z narzekania. Maryja była pełna wdzięczności… Ile my mamy Bogu do zawdzięczenia… To że w ogóle skierował nasz wzrok na siebie… jakie to życie by było bez Niego… i w ogóle wszystko dobro Jemu zawdzięczamy…. Dobrze jest Jemu nieustannie dziękować, pamiętać że On pragnie przy nas być…

Byłam właśnie niedawno na takiej adoracji i ten ojciec prowadzący zadał nam zadanie by wziąć notatnik i spisać wszystkie wydarzenia rok po roku od początku i za dobre Bogu dziękować, a w tych trudnych pytać gdzie On był? I ja zrobiłam to zadanie. Godzina modlitwy śmignęła jak kilka minut. W chwilach gdy pytałam gdzie On był w tych trudnych sytuacjach, Bóg mi to pokazywał :) Serio :) Prowadzący o.Mirosław powiedział mi że to mocne świadectwo i na koniec żeby o tym powiedziała grupie i że nie muszę w ogóle o szczegółach mówić :) Tak więc zachęcam każdego żeby tak uwielbiał Boga za swoje życie, za te dobro i pytał gdzie był gdy było trudno…. I kiedy wam pokaże to taka autentyczna wdzięczność serce rozpiera…. Dziękuję Ci Jezu :)

 

 

~*~

Sprawa zmartwychwstania

Wówczas podeszło do Niego kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go  w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu.  Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie.  Wziął ją drugi,  a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci.  W końcu umarła ta kobieta.  Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę».

Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą.  Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić.  Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.  A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa „O krzaku”, gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją».  Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: «Nauczycielu, dobrześ powiedział»,  bo już o nic nie śmieli Go pytać. Łk 20,27-40

 

Bóg jest Bogiem żywych… tych, którzy żyją, choć niektórym się wydaje, że pomarli…

 

Czy małżonkowie spotkają się po śmierci, zapytała pewna święta Jezusa. Naprawdę już nie pamiętam, która ;) Ale coś takiego przeczytałam gdzieś kiedyś…. Jezus powiedział, że tak, jeśli była między nimi więź duchowa.

Życie duchowe jest bardzo ważną kwestią…

Sama nazwa mówi za siebie:

Życie duchowe – życie w łasce uświęcającej, życie sakramentami świętymi – które Pan dał by się z nami poprzez nie spotkać… to szansa na życie :)

Śmierć duchowa – trwanie w grzechu ciężkim…

~

Bóg jest Królem w Niebie, Jego królestwo pełne jest pokoju, miłości, ciepła…

……………………….

Jezus tych, którzy Go wystawiają na próbę (uczonych) często sam poddaje próbie „czy w ogóle myślą” tym tokiem nad którym tyle rozprawiają….

Oni niby zaczynają rozmowę o tym, czyją żoną w niebie będzie kobieta, która tu na ziemi miała kilku mężów? A On tak odpowie, że zejdzie na całkiem inne tory i jeszcze ci, co Go wystawiali na próbę – przyznają Jemu rację ;)

Jezu, dobrze gadasz!

 

Bóg jest Bogiem Abrahama, Izaaka, Jakuba. Oni wszyscy mieli żony, obiecane potomstwo, dali się Bogu prowadzić…

W każdym małżeństwie, które żyje w przyjaźni z Bogiem, słucha Go – żyje z Nim w jedności… Przychodzi tu Jezus :) BY BŁOGOSŁAWIĆ NARODOM

Gdy założymy rodzinę opartą na Bogu i w naszym domu zamieszka pokój i zaufanie – dzieci z takich domów są właśnie tym błogosławieństwem dla świata. Dzieci z takich domów wychodzą i idą żyć własnym życiem, ale są błogosławieństwem dla tych, których spotykają na swojej drodze. Ale jak ważna jest tutaj więź między rodzicami :) w ogóle w sakramencie małżeństwa Bóg objawia się w więzi między małżonkami – albo jest, albo Go nie ma… Tak wiele od nas zależy czy Go zaprosimy…

 

~*~

Mesjasz Synem Bożym

Natomiast On rzekł do nich: «Jak można twierdzić, że Mesjasz jest synem Dawida?  Przecież sam Dawid mówi w Księdze Psalmów: Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej,  aż położę nieprzyjaciół Twoich jako podnóżek pod Twoje stopy.  Dawid nazywa Go Panem: jak zatem może On być [tylko] jego synem?» Łk 20,41-44

 

Jezus po linii prostej z dziada pradziada jest z rodu Dawida. Ale Jezus nie został jak wszyscy członkowie tego rodu spłodzony w akcie małżeńskim…

ON ZSTĄPIŁ Z NIEBA W ŁONO DZIEWICY MARYI… DLA ZBAWIENIA ŚWIATA…

W ten sposób dał do zrozumienia, że jest oczekiwanym Bogiem. Cytując słowa Dawida, który powiedział: „Rzekł Pan do Pana mego (…)”….

Dawid mówi o Jezusie, że jest Panem, a saduceusze patrzyli na Niego jak na zwykłego syna cieśli… Nie potrafili niektórzy, co żyli dla Boga – rozpoznać Go gdy przyszedł…

A JEZUS PRZYSZEDŁ Z NIEBA, ZSTĄPIŁ Z NIEBA

I Z NIEBA ZSTĘPUJE PODCZAS PRZEISTOCZENIA NA KAŻDEJ MSZY ŚWIĘTEJ

I jednoczy się z Nami gdy go przyjmujemy….

Czy potrafimy rozpoznać Boga, dla którego żyjemy?

 

~*~

Ostrzeżenie przed uczonymi w Piśmie

Gdy cały lud się przysłuchiwał, rzekł do swoich uczniów:  «Strzeżcie się uczonych w Piśmie, którzy z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach.  Objadają oni domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ci tym surowszy dostaną wyrok». Łk 20,45-47

 

Jezus mówi STRZEŻCIE SIĘ:

Uczonych w Piśmie, którzy lubią się pokazać na wszelkiego rodzaju sposoby, dla pozoru wykorzystują swoje stanowisko, jakie Bóg dał im w swojej Winnicy.

Oni żyją mrzonkami o sobie, wszystko przypisują sobie….

Bóg nie ukrywa, że problemu nie ma. Mówi wprost  – możesz spotkać na swojej drodze ludzi którzy przylgnęli do litery, ale ducha prawa nie odnaleźli, a dlaczego tak się dzieje – bo są daleko od wprowadzania mojego słowa w czyn.  Strzeż się. Byś nie poddał/a się pokusie zwątpienia.

Krótka piłka. Jezus mówi o tym, że kiedy się sparzysz to sobie te słowa przypomnij. Strzeż się uczonych w Piśmie… żeby cię złość i gniew nie pochłonęły, że się czegoś po takiej osobie spodziewałeś, a doświadczasz tylko różnych zranień… niechęci…. Oschłości….

Jezus mówi wyraźnie w Ewangelii czego się strzec, a co praktykować. Nie możemy na wyrywki sobie wybierać, że to mi pasuje, a tamto zaniedbam… przecież On jest miłosierny… przebaczy….

Pamiętajcie, cokolwiek każdy z nas uczynił najmniejszym – Jemu uczyniliśmy… Jezus się dosłownie jednoczy z każdym z nas. W ogóle św.Ignacy Loyola miał widzenie jak Bóg działa w każdym Jego dziele – np. w kamieniu, albo w człowieku… itd. itp…

Prawda nas wyswobodzi, ale najpierw ujawni nasz żałosny stan.

R.Warren „Życie świadome celu”

Pan jest większy od tego wszystkiego. On może pomóc choćbyś był w najgorszym położeniu. Trzeba się Go po prostu uchwycić. Boże prowadź. Ty wiesz lepiej.

 

Ostatnio tak sobie rozmyślałam o drodze krzyżowej. Ale w taki sposób że najpierw się zastanawiałam jacy tam byli ludzie, a potem do tych postaci dopasowywałam kto jest kim na tej mojej drodze z ludzi, którzy pojawili się w moim życiu….

Jak już wspominałam faryzeusze. Jezus mówił o nich, że są grobami pobielanymi. Bóg przyszedł do nich, czekali na Niego… i nie rozpoznali. Grób pobielany. To chyba taki dobrze wykończony, dobrze się prezentujący, a w środku… zgnilizna.

Poza faryzeuszami był też i motłoch, który skandował Ukrzyżuj Go! Słowo motłoch z tego co pamiętam zostało użyte w Pasji o tych wszystkich ludziach, którzy dali się napędzić faryzeuszom, dali się wciągnąć w jakąś grę, gdzie skazany został niewinny człowiek. Dali się wciągnąć w grę, gdzie nie liczyła się prawda. Tak, tacy się nie zastanawiają czy dobrze idą, dobrą drogą, czy wchodzą w dobre układy itd. itp… No tacy co się nie zastanawiają, a raczej są marionetkami w rękach tych zajmujących wyższe stanowiska.

Byli też okrutni kaci. Oni tak naprawdę wykonywali swoją robotę. Byli w niej dokładni. Ale bardzo zajadli…. Tych bym przyrównała chyba do mobbingu w pracy, gdzie człowiek jest poniżany, sprowadzony do zera i celem właśnie osoby zarządzającej jest taką metodą zarządzać – wywierać presję….

Jednak na drodze krzyżowej Jezus spotkał Szymona. Szymon został na siłę wciągnięty, żeby pomóc Jezusowi nieść krzyż. Tak, to są osoby, które z niechęcią, ale pomogą, bo tak trzeba. Bolesne to jest kiedy mamy do czynienia z takimi, ale w sumie Szymon z czasem się nawrócił i jego synowie i zostali uczniami Jezusa.

Była Weronika :) Cudowna osoba…. Otarła Jemu twarz by… dobry dotyk dodaje sił :) dobre słowo… dobre spojrzenie :) dobra wspólna modlitwa :)

Była Maryja :) milcząca… ale szła z Nim… kiedy upadł i ona się zniżyła do ziemi by spojrzeć Mu w oczy…. To najpiękniejsza relacja :) wiemy, że ktoś jest na zawsze z nami, na dobre i na złe :) taka relacja  nieraz już nie potrzebuje słów :)

Były i inne niewiasty i Jan pod krzyżem… to wielu innych dobrych, wspaniałych, cudownych ludzi w naszym życiu :)

Możemy i my na naszej drodze pocieszać innych, jak Jezus pocieszał płaczące niewiasty :)

Jezus przyszedł wtedy do każdego z nich… i dziś przychodzi do każdego z nas… gdziekolwiek się znajdujemy w naszym życiu… On przychodzi bo kocha…. Przyjmij Jego miłość :) Trzeba się Go „tylko” uchwycić…

Kim jestem dla innych na ich drodze? Kim są ci wokół mnie na mojej drodze?

Jedno jest pewne – Przeczytaj ewangelię a zrozumiesz życie….

~*~

Muszę się do czegoś przyznać… Zbliżał się koniec wakacji w tym roku i z utęsknieniem wyczekiwałam ostatniego wpisu. Już pojemność była prawie zapisana, aż tu nagle mi ją zwiększyli troszkę, ale znowu się kończy ;)

Dlaczego tak wyczekiwałam tego momentu, gdzie wrzucę wpis pt. Dziękuję wszystkim za uwagę, ale musimy się pożegnać… otóż z przerażeniem zaczęłam zauważać, że ja się robię uczona w Piśmie… coraz bardziej odchodziłam od modlitwy, a naprawdę wydaje mi się, że potrafię się słowem Bożym modlić ;) w tym roku nieraz doświadczyłam błogosławieństwa Bożego dzięki tej modlitwie. Jednym z nich było jak przed zaśnięciem tylko sobie rozważyłam ten fragment jak uczniowie prosili Jezusa by ich nauczył modlitwy i On ich nauczył Ojcze nasz… No i ja tylko właśnie przed snem rozważyłam słowa modlitwy Ojcze nasz… i jak skończyłam modlitwę to nagle zobaczyłam taki piękny obraz – gdzieś w niebie ;) był pałac i na balkoniku tego pałacu stało dwóch aniołów i obserwowali z niego kulę ziemską… jakby stali na straży i obserwowali nieustannie co się tutaj dzieje i jakby co to byli gotowi zainterweniować :) ale wam powiem, że jak ich zobaczyłam to wreszcie zrozumiałam dar Ducha Św. opanowanie :) takiego opanowania w życiu nie widziałam… no i po tym obrazie byłam w szoku jak oni mogą być właśnie tacy opanowani patrząc na ziemię… Też w ostatnim czasie zaczynam rozumieć co to znaczy, że Bóg jest cierpliwy :) doświadczam tej Jego cierpliwości i tej Jego obecności w moim życiu… takiej milczącej… a jednak…

Ostatnio też miała piękny sen. Byłam w nim totalnie spanikowana. Wokół nas straszny smok pożarł z niemożliwą agresją wszystkich i miał się za nas zabrać. I wszyscy razem odmówiliśmy różaniec i …. Była cisza. Nic strasznego nie nastąpiło. Wiecie nie musicie tego brać do siebie, ale chcę pokazać jak Bóg nieraz do mnie trafia z tym swoim przesłaniem Nie lękaj się moje dziecko :) Jakoś tak spokojnie się po tym czuję…

Choć nie ukrywam, że zdaje sobie sprawę, że czasami zbyt prosto z mostu tutaj piszę, jakby bez owijania w bawełną. Tak się zastanawiałam, bo przed nawróceniem (które miało miejsce po maturze), nieraz słyszałam że jak powiem to wchodzi w pięty… no i może ja jeszcze nadal tą cechę mam… całe życie ją mam i wydaje mi się chyba taka normalna. No jeśli kogoś uraziłam swoimi wypowiedziami to chciałabym bardzo przeprosić :) Muszę poprosić Boga, żeby pomógł mi tą cechę na większą chwałę Jego wykorzystać, jakoś lepiej ;)

Tak, wrócę do tego, że już bardzo bym chciała zakończyć projekt Czucie Wiary. Tak nazywam prowadzenie tego bloga. Mam jeszcze materiał na trzy wpisy, ale bardzo bym chciała go zakończyć wywiadem z pewnym małżeństwem, na które Pan mi wskazał, że warto z nimi zrobić wywiad bo są bardzo mocni w dawaniu świadectwa wiary swoim życiem :) Tak tylko wspomnę, że chyba są moim wieku i mają już chyba z siedmioro dzieci i … są otwarte na każde kolejne :) Im bardziej pojawiają się u nich większe potrzeby – to zawsze Bóg im pomaga :) Nie zastanawiają się w ogóle skąd wezmą na kolejne dziecko. Tak czuję, że oni już idą drogą totalnego zawierzenia Bogu, w ogóle nie są sfrustrowani, ale radośni i mają w sobie dużo ciepła. A jednak idą już drogą raczej niemożliwą dla zwykłego śmiertelnika… oni już na moje oko wkroczyli na drogę świętości :) Mam nadzieję, że wkrótce zrobię z nimi wywiad o tym Jak Oni To Robią?! Już byliśmy umówienie, ale z dwie godziny przed spotkaniem wyskoczył problem… Jednak chciałabym zapowiedzieć, że wywiadem z nimi planuję zakończyć pisanie bloga. A rozpocząć drugi projekt, który nazywać się będzie „Antosia” ;) Na rozwój Antosi mam dużo pomysłów, ale najpierw czułam, że mam opracować dokładnie cały proces rekrutacyjny na opiekunki. Udało się :) Ufff… było pod górkę. Mam jednak pragnienie również, żeby robić imprezki biblijne dla dzieci. Znam takich zapaleńców, którzy by pomogli. Jedna osoba była siedem razy na kursie dla wodzirejów zabaw bezalkoholowych w Ośrodku w Brynowie i podobno jak są imprezy okolicznościowe w rodzinie to tańczy z dziećmi tańce uwielbienia :) Są to osoby pracujące na etatach gdzieś tam… ale mają też kontakt z dziećmi. No i ja planowałam w tym roku zrobić taką jedna imprezkę na jesień żeby zobaczyć na co nas stać i jak to w ogóle będzie wyglądało. I Pan nakierował mnie na taki projekt zwolnienizteorii.pl i tutaj zakładam swoją grupę, dobieram zespół i tam krok po kroku jesteśmy prowadzeni w naszym przedsięwzięciu żeby wypaliło :) Bo ja dużo mam pomysłów, ale dobrze że jest taki projekt :) Więc teraz bym chciała się spokojnie za to zabrać i z powrotem trwać na modlitwie :)

Oczywiście trochę pojeździłam z plakatami bloga po innych parafiach w Wodzisławiu i Rybniku, ale oczywiście fakt, że teraz kończę pisać bloga, nie znaczy że zrobiłam to niepotrzebnie. Witam każdą nową osobę, która się dołączyła tutaj niedawno i zapraszam do zapoznania się z wcześniejszymi wpisami :) Też są bogate w dobre przesłanie…. Mam nadzieję…

 

Może trochę relaksu…. Polecam do posłuchania A moc wychodziła z Niego i uzdrawiała wszystkich…

Może pomoże ci ta piosenka stanąć przed Bogiem przez wieeeelkie B ;) czyli pomoże zrozumieć i uwierzyć, co Bóg też chcę czynić w naszym życiu…

~*~

 

Grosz wdowi

Gdy podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony.  Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki,  i rzekł: «Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni.  Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie». Łk  21,1-4

 

Natomiast Jezus mówi by NAŚLADOWAĆ:

Wdowę w jej hojności, bo hojnego dawcę miłuje Bóg. Dla takiego Boga warto ofiarować więcej niż z tego co nam zbywa… taki podoba się Jemu :) To co dla Niego zostawimy – wynagrodzi stokrotnie :) Ale ważne by to było z serca, wypełnione ufnością w dobroć Boga :)

 

Na taką piękną książeczkę Bóg zwrócił moją uwagę. Wiecie odkąd się nawróciłam, to mi ten karmel tak w duszy pulsował, mimo że nie miałam pojęcia o co z nim chodzi… raczej to wszystko co robiłam to było podyktowane tym, żeby się Bogu przypodobać, ale bardziej skupiłam się na tym, ze ja wiem lepiej Boże… bo bardzo chciałabym cię nieraz zaskoczyć… no i czasami przyznam się że Go nie słuchałam… wolałam po swojemu… teraz kiedy mam za sobą pewien poważny życiowy zakręt mówię nieraz to prowadź mnie Boże ;) Ale ten zakręt był tak poważny, że doszło w moim życiu do pewnej bardzo poważnej straty i udzielił mi się przez to taki dół… ale w sumie i tak do mnie dotarło, że najważniejsze dla mnie jest że jest Bóg i skupiłam się na tym, ze grunt to że mogę Go przyjmować… w Eucharystii… i On zaczął mi pomagać w tej sprawie w której pokazał mi jak On to widzi, a ja Jemu pokazałam jak ja to widzę i nasze wersje się porządnie rozminęły… kiedy okazało się że On miał rację to właśnie też doświadczyłam ogromnej straty tego co mogło być, a nie stało się… no ale właśnie zaczął mi pomagać i raz czytałam Dzienniczek św. Faustyny i tak sobie czytam i czytam… Kiedy trafiłam na słowa Dusza, która zaufa mojemu miłosierdziu jest najszczęśliwsza bo sam mam o nią staranie… to ja dosłownie jak to przeczytałam to poczułam jakby ktoś mnie mocniej walną, wylał kubeł zimnej wody…. No takie wrażenie to na mnie zrobiło… i ja mówiłam to ty mi tylko pomagasz bo  ja lubię z Tobą być?! Jak to nieraz się okazuje po trudnych doświadczeniach że tylko Go znaliśmy wcześniej ze słyszenia, a teraz Go doświadczamy… tak właśnie powiedział Hiob, który przeszedł ogromną stratę ale dzięki niej powiedział Znałem Cię tylko ze słyszenia, a teraz dopiero poznałem :)

Tak, i może wróćmy do tej książeczki o której zaczęłam pisać na początku ;)

Więc trafiłam na książeczkę, w której Jezus mówi do pewnego kapłana. Ale niesamowicie to wprowadza w modlitwę, w kontemplację… dosłownie sam Jezus mówi do serca i pragnie się z Nim być… Są w niej takie słowa:

 

„Masz do Mnie jakieś pytania? Nie wahaj się ich zadać. Mam klucze do rozwiązania każdego twojego problemu. Nie odpowiem ci od razu, lecz jeśli twoje pytanie będzie płynęło z serca przepełnionego miłością, odpowiedź przyjdzie w najbliższych dniach przez Ducha Św. albo przez wydarzenia.”

 

„Niech zamilkną w tobie niepotrzebne rozproszenia, szukanie swego, surowe osądy. Jednak i to nie wystarczy. Zapragnij, by moje myśli przeniknęły do twojego umysłu i łagodnie zapanowały nad twoim intelektem. Szczególnie broń się przed niecierpliwością, niczego nie rób na siłę, lecz bądź dyspozycyjny i otwarty, w pełni zdecydowany by zachowywać moje słowo i wprowadzać je w czyn. Ono jest ziarnem prawdy, światła i szczęścia. Ono jest ziarnem nieśmiertelności, które przemienia najdrobniejsze rzeczy i najpokorniejsze gesty na ziemi. Kiedy przyjmiesz słowo i zakosztujesz go, nie zapomnisz jego wartości i smaku, bo poznasz, jak bardzo jest cenne. Będziesz gotów poświęcić dla niego wiele drugorzędnych spraw, które teraz wydają ci się niezbędnymi.”

 

„Gdy Pan mówi do serca” ks.Gaston Courtois

~*~

Powiem wam, że odkąd wstąpiłam do świeckiego zakonu karmelitańskiego to praktykowanie modlitwy w Bożej obecności jak dla mnie jest najlepszym wynalazkiem jaki odkryła ludzkość. Niby prosta modlitwa, bo z wiarą trwam przed Tym, o który wiem że mnie kocha… A jednak ile potrzeba odwagi by się z Nim spotkać w prawdzie… Jednak gdy zawalczymy, odkryjemy tą drogocenną perłę, świadomość że Bóg z nami jest i jak to mówi św. Teresa Wielka (karmelitanka) – już się nigdy od Niego nie odczepisz :)

Jezus mówi: spójrz na Mnie, bo ja doskonale rozumie życie i pragnę Cię pokrzepić. Ale spójrz na Mnie, na Tego który teraz obok ciebie jest… Wtedy doświadczysz poczucia bezpieczeństwa.

Nieraz jak odmawiałam różaniec to się zastanawiałam dlaczego mi się tak miło robi :) a to po prostu Maryja jest oblubienicą Ducha Św., tam gdzie ona – tam Duch Św :) jeśli o niej myślisz to zwyczajnie będzie ci miło  :) i stąd różaniec ma potężniejszą moc niż bomba atomowa… jak to mawiają…

~*~

Możliwość komentowania jest wyłączona.