Męka i Zmartwychwstanie naszego Pana Jezusa Chrystusa Łk21-24…

Jestem dzieckiem Boga :)

MOWA O ZBURZENIU JEROZOLIMY I PRZYJŚCIU CHRYSTUSA

Zniszczenie świątyni Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział:  «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».  Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?» ŁK 21,5-7

Tak się nieraz zachwycamy, jakie mamy piękne kościoły, kapliczki… och, ach… jak ładnie przyozdobione… A Jezus karze nam na życie spojrzeć trzeźwo, abyśmy czuwali i wprowadzali w czyn Jego słowo…. Wtedy stajemy się żywą świątynią Boga :)

~*~

Początek boleści Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „Ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie chodźcie za nimi!  I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec».  Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu.  Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. ŁK 21,8-11

Tak, wielu będzie próbowało nas zwieść. Niedawno takie hasło w pewnym wpisie wrzuciłam, to znaczy podlinkowałam o masonach. Ale nic więcej nie pisałam, więc sobie zdawałam sprawę, że bardzo wielu może go nie zrozumieć. Jest taka, sprawa, że istnieje takie zjawisko jak masoneria i oni Kościół Katolicki chcą osłabić m.in. poprzez protestantyzm…i inne różne doktryny…  Oczywiście wszyscy jesteśmy braćmi w Bogu, a jednak nieraz się przyglądam kościołowi katolickiemu i sobie zadaję pytanie na ile nasz Kościół Katolicki już jest protestancki? Na ile to ekumenizm, a na ile przesiąkanie praw innych wyznań do kościoła Katolickiego? Tego nigdy się nie dowiemy. Znajomy powiedział, że on ufa Bogu i się nie boi. Ja jednak uważam, że dobrze że są dusze, które jednak na przykład odpowiadają na wezwania Jezusa czy Maryi by zrobić to czy tamto… Na przykład Jezus przez Rozalię Celakównę wzywał do Intronizacji a jednak wtedy Episkopat nie odpowiedział na nie i doszło do wojny. A Jezus obiecał, że do niej nie dojdzie… jeśli dojdzie do Intronizacji. No i wezwanie mimo upływu czasu było dalej aktualne i wreszcie w 2016r. grupa upartych ludzi u boku Boga doprowadziła do Intronizacji. Matka Boża w Fatimie się objawiła sto lat temu, a u nas są te gwiazdy, które usłuchały jej wezwania by czynić pokutę i odmawiać różaniec. Jak wiadomo mamy za sobą Wielką Pokutę w Częstochowie i Różaniec do granic Dobrze jest zagłębiać się w to co Bóg przekazuje podczas objawień… Tu jest prawdziwie Kościół Katolicki…. Gdy czerpiemy z dobytku świętych….

Polecam artykuły: Oto strategia działania … masonerii

oraz

Wyjątkowe proroctwo Bł. Anny Katarzyny Emmerich o masonerii i ataku na Kościół katolicki…………..

Ale coraz więcej dusz świadomie chwyta się Maryi, która nie pozwoli zboczyć w wierze. Kiedy jesteśmy blisko Niej, to herezje nas nie zdominują. To najpewniejsza przewodniczka, Ona nam daje Jezusa – dosłownie doświadczamy Jego bliskości :) Zaczynamy rozumieć Jego naturę…  Też tak się zastanawiałam nad tymi rozłamami w kościele. Faktycznie u nas jest dużo uczonych w Piśmie i wielu owieczkom może brakować czegoś więcej… może zwyczajnie brakować doświadczenia Boga. Byłam na spotkaniu modlitewnym i ksiądz prowadzący miał słowo poznania że my tam zebrani nie mamy pasterza…  Stąd nie dziwią mnie rozłamy w kościele, a jednak mamy tych wielkich świętych którzy nie poddali się zwątpieniu gdy przeciwko nim stanęły władze kościelne….

Znamy św. Joanne d’Arc która spłonęła na stosie – a to było podyktowane decyzją władz kościelnych.

Znamy św.Jana od Krzyża, którego bracia po prostu nie mogli słuchać, taki opór stawili jego zmianom jakie wprowadzał w Zakonach Karmelitańskich, że go zamknęli na kilka miesięcy w nędznym pomieszczeniu, bez światła, bez nadziei, marnie karmionego…

Znamy teraz o.Dolindo, który dużo po sobie pozostawił pism, rozważań Ewangelii. I podobno był czas, że władze kościelne jego pisma umieściły na liście ksiąg zakazanych, tuż za pornografią. I nikt nawet jemu nie powiedział gdzie są błędy, co poprawić.

To tylko pokazuje, że problem uczonych w Piśmie jest dalej obecny w Kościele i że tych, co Jezusa naśladują może spotkać to, co spotkało Jezusa za przyczyną faryzeuszy….

Jezus powiedział s.Faustynie, że ślepe posłuszeństwo jest ciężkim grzechem. Jeśli ważniejsza dla nas litera prawa od Ducha miłosierdzia…

~*~

Prześladowanie uczniów Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników.  Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa.  Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony.  Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.  A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią.  I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich.  Ale włos z głowy wam nie zginie.  Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie. ŁK 21,12-19

Zaczną nas prześladować, wydawać, rzucać kłody… gdy przylgniemy do Boga. Trafiłam na takie hasło, że prawdą jest że przez grzech otwieramy furtkę diabłu, ale demon jeśli ma w swoich rękach kogoś, to się nim za bardzo nie zajmuje. Raczej z demonami w życiu walczyli i walczą święci. To w ich życiu zły się ujawnia gdy widzi, że dusza dba o czystość, miłość, szczere przylgnięcie do Boga. On po prostu nienawidzi kiedyś ktoś zbliża się do Boga…

Stąd w Biblii mamy słowa: Przeciwstawiajcie się diabłu, a odejdzie od was Jk4,7…

Jak Jezus walczył z diabłem, jak święci poszli w tej walce Jego śladem…. Jezus mówi, ze gdy zły zacznie posługiwać się innymi ludźmi, nie mamy obmyślać na przód tego czym się będziemy bronić, ale trwać w Bogu i Duch Św. podsunie nam wymowę…. Przez swoją wytrwałość ocalimy życie. Mamy wytrwale czuwać przy Bogu, dbać o stan serca, bo z jego obfitości mówią nasze usta… Tylko przez wytrwałość ocalimy życie…..

~*~

Znaki zapowiadające zburzenie Jerozolimy Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą!  Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane.  Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni! Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród:  jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. ŁK 21,20-24

Sami widzimy co się dzieje w Ziemi Świętej. Jedni mówią, że to zły chce zniszczyć to miasto, by na ziemi zatraciła się pamięć o Jezusie. On wyszedł z narodu Żydowskiego….. Ale teraz narodem wybranym jest naród, który przyjął Jezusa za swojego Zbawiciela. Bo Jezus żyje! A Żydzi uwierzyli w kłamstwo, że Jezus został skradziony z grobu przez swoich uczniów… I dalej czekają na Zbawiciela….

Jednak tam Bóg się narodził i został zamordowany. Faryzeusze domagając się śmierci Jezusa krzyczeli „krew na nas i na dzieci nasze”. Tam gdzie domagają się śmierci Boga, rozleje się krew… na dalsze pokolenia… Takie myśli mam, gdy rozważam ten fragment…

~*~

Przyjście Chrystusa Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy.  Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte.  Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą.  A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie». ŁK 21,25-28

Te znaki na świecie – nieokiełznana przyroda itd. – świadczą, że nasz Zbawiciel się zbliża…. :)

Trzęsie się ziemia :) Gdy Bóg pełen majestatu nadchodzi :) Stąd my, Jego owieczki, nie mamy czego się lękać :)

~*~

Przykład z drzewa figowego I powiedział im przypowieść: «Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa.  Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato.  Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże.  Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie.  Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. ŁK 21,29-33

Wszystko przeminie, my tutaj żyjemy chwilowo. Jedynie nie przeminie słowo Boga i Jego prawda o życiu, o świecie, o człowieku. Każdy, kto się Jego słowa uchwyci – otrzyma w posiadanie Królestwo Boże :) Wiara rodzi się ze słuchania, więc to, czego słuchać powinniśmy to słowo Boże….

~*~

Potrzeba czujności Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka,  jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi.  Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym». ŁK 21,34-36

Tak, żeby wejść w relację z Bogiem – trzeba się na Nim skupić, a to wymaga wysiłku….

Dlaczego to jest taki wysiłek? Ponieważ możemy mieć trudność z patrzeniem na Niego przez właśnie troski życia, obżarstwo, pijaństwo. Albo lgniemy do przyjemności, albo dajemy się pochłonąć trudnościom. Stąd ważne, gdy z Panem się spotykamy – dbać o regularność i ciszę wewnętrzną, że teraz ta chwila jest tylko i wyłącznie dla nas…. Ale nie chodzi o to, ze mamy zapomnieć tak o sobie i nie myśleć o potrzebach… Przecież żeby żyć, to potrzeba żyć, rozwijać się :) na różne sposoby… Ale jak wiemy – tylko gdy rozkoszujemy się Bogiem, to On spełnia właśnie nasze pragnienia. Gdy się zachwycamy Nim, Jego prawdą. Gdy czerpiemy z Jego zdrojów zbawienia – z Jego nauki i z Jego miłości – wtedy On może nas prowadzić, działać w naszym życiu…. Tak, potrzeba czuwać i trwać przy Nim, a nie klepać modły a myślami być gdzie indziej… Czy to jest odwzajemnianie miłości? Gdy już się z Nim spotykasz, to stań przed Nim – przed swoim Bogiem :)

Najgorszy rząd świata – to moje rządy własne… Panie, bądź Królem mojego serca, mojego życia, rozporządzaj mną jako własnością swoją :) Amen

~*~

Ostatnie dni Jezusa Przez dzień nauczał Jezus w świątyni, wieczorem zaś wychodził i noce spędzał na górze zwanej Oliwną.  A rano cały lud śpieszył do Niego, aby Go słuchać w świątyni. ŁK 21,37-38

Jezus mówił z taką mocą, że ludzie tłumami z rana śpieszyli się Go słuchać. Tak słowo Boże działa, gdy do niego przylgniemy. Ono ma moc, bo jest od Boga. Słowo jest od Boga natchnione. Tak i Jezus był bardzo przekonywujący, bo trwał w jedności z Bogiem Ojcem :)

Jezus zawsze rozpoczynał modlitwę (rozmowę) z Bogiem Ojcem od dziękczynienia za to, że jest :)

Tereska od DzJ została doktorem Kościoła. Jej doktryną wiary – istotą – była mała droga :) Mała droga to uznanie się małym i że ze wszystkim sobie nie poradzę, tak jak bym tego pragnął/pragnęła by Bóg był z nas zadowolony. Z tego punktu wyjścia możemy dojść do prawdy, istoty naszej wiary, że Bóg jest naszym kochającym Ojcem :) i chce się o nas zatroszczyć :)Jak nam pokazał Jezus przez Ewangelię…. Wystarczy Jemu zaufać…

~*~

MĘKA I ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA CHRYSTUSA

 

Spisek przeciw Jezusowi i zdrada Judasza Nadchodziła uroczystość Przaśników, tak zwana Pascha.  Arcykapłani i uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Go zabić, gdyż bali się ludu. Wtedy szatan wszedł w Judasza, zwanego Iskariotą, który był jednym z Dwunastu.  Poszedł więc i umówił się z arcykapłanami i dowódcami straży, jak ma im Go wydać.  Ucieszyli się i ułożyli się z nim, że dadzą mu pieniądze.  On zgodził się i szukał sposobności, żeby im Go wydać bez wiedzy tłumu. ŁK 22,1-5

Ułuda bogactwa niestety omamiła Judasza. Pozwolił szatanowi sobą pomiatać, stał się narzędziem zdrady. Chciwość – dla chwili przyjemności, jesteśmy w stanie zdradzić miłość w naszym życiu. Czego tak naprawdę pragniemy? Miłości czy przyjemności? Za miłością idzie pokój, a za chciwością pożądliwość, a za nią – rozpacz, bo nasz bożek nie jest wstanie zaspokoić naszych potrzeb. Jedynie Bóg, który jest miłością.

Przyjmijmy więc Jego miłość, bądźmy wdzięczni za Jego przebaczenie darmo dane :)

Pewien ksiądz mi powiedział, że jeśli w prawdzie żyjemy w Bogu, to On nas uwalnia automatycznie :) A zatem kiedy będziemy się z Nim spotykać, to tak w ciszy dobrze jest Jemu dziękować za Jego przebaczenie :)

~*~

Przygotowanie Paschy Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować Paschę.  Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: «Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć».  Oni Go zapytali: «Gdzie chcesz, abyśmy ją przygotowali?»  Odpowiedział im: «Oto gdy wejdziecie do miasta, spotka się z wami człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim do domu, do którego wejdzie,  i powiecie gospodarzowi: „Nauczyciel pyta cię: Gdzie jest izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami?”  On wskaże wam salę dużą, usłaną; tam przygotujecie».  Oni poszli, znaleźli tak, jak im powiedział, i przygotowali Paschę. ŁK 22,7-13

Wtedy…. Będziemy słuchać głosu Pana, wypełniać Jego wolę bez szemrania, bez wątpliwości.

~*~

Ostatnia Pascha A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim.  Wtedy rzekł do nich: «Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał.  Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie;  albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże». ŁK 22,14-18

A to wszystko po to, te całe przygotowania, by się z Nim wreszcie spotkać :) On gorąco tego pragnie :) I przyjdzie do duszy, która Go oczekuje… Wyczekuje Tego, którego pokochała :) Któremu uwierzyła i zawierzyła całe swoje życie… Zostawiła wszystko i zaryzykowała….

Pan chce nas wynagradzać, spotykać się z nami już tu na ziemi. On wstąpił z powrotem do nieba, by móc zstępować do nas wszędzie, gdzie jest sprawowana Eucharystia. Przecież On jest bogiem WSZECHMOGĄCYM :)

~*~

Ustanowienie Eucharystii Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!»  Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: «Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana. ŁK 22,19-20

Jeżdżą ludzie do różnych miejsc, aby odwiedzić relikwie świętych, i słuchają w podziwie o cudach, zwiedzają ogromne świątynie, całując spowite w jedwab i złoto kosteczki. A przecież Ty jesteś tu przede mną na ołtarzu, Boże, Święty świętych, Stworzycielu ludzi, Panie zastępów.

Często popycha do tych pielgrzymek ciekawość nowych miejsc i ludzi, ale pielgrzymi niewielki, niewielki z tego pożytek dla duszy, szczególnie gdy jest to taka sobie łatwa wyprawa, podjęta bez większego kłopotu. Tu zaś w Sakramencie Ołtarza Ty jesteś obecny cały, Boże, Bóg i człowiek Jezus Chrystus, tu można zerwać owoc życiodajny wiecznego zbawienia, ilekroć przystąpi się do Niego ze czcią i oddaniem. Nie przyciąga doń żadna próżność, ciekawość ani czułostkowość, ale silna wiara, ufna nadzieja i głęboka miłość.

O niewidzialny Stwórco świata, Boże, jakże przedziwnie do nas się odnosisz! Jak łagodny i uprzejmy jesteś dla swoich wybranych, gdy ofiarujesz im sam siebie w najświętszym Sakramencie! Przekracza to bowiem wszelki ludzki rozum, najbardziej pociąga żarliwe serca i wzrusza je najgoręcej. Bo naprawdę wierni Tobie, ci, co przez całe życie troszczą się o poprawę, czerpią często z tego najświętszego Sakramentu wielką łaskę pobożności i umiłowanie dobra.

O przedziwna, niepojęta łasko Sakramentu, którą znają tylko wierni słudzy Chrystusa! Niewierni zaś i pozostający pod władzą grzechu poznać jej nie mogą. W tym Sakramencie zawiera się pełnia łaski, a dusza odzyskuje w nim utracone dobro, on przywraca jej piękno zniekształcone przez grzech. A tak wielka jest niekiedy ta łaska, że dzięki pełni skupionego zachwycenia nie tylko dusza, ale i słabe ciało odczuwa przypływ nowych sił.

Jakże więc należy żałować, jak ubolewać nad naszą oziębłością i niedbalstwem, że nie śpieszymy gorliwiej na przyjęcie Chrystusa, w którym jest cała zasługa i nadzieja przyszłego zbawienia. On bowiem jest uświęceniem i odkupieniem naszym 1 Kor 1,30, on radością pielgrzymujących na ziemi i wieczna szczęśliwością świętych. Jaka szkoda, że wielu ludzi tak rzadko zwraca się ku tej zbawiennej tajemnicy, która uwesela niebo i utrzymuje cały wszechświat. O jakaż to ślepota i zakamieniałość serc ludzkich, że nie cenią bardziej tego niewypowiedzianego daru, a dlatego właśnie, że można go mieć na co dzień, odwracają się nawet od niego!

Przypuśćmy, że ten najświętszy Sakrament umieszczony byłby tylko w jednym sanktuarium i konsekrowany tylko przez jednego kapłana na świecie, pomyślmy, jakie pchałyby się tam tłumy, jakże oblegano by tego kapłana, aby ujrzeć, jak odprawia to Boskie misterium. A tymczasem tylu jest kapłanów i w tylu miejscach ofiarowuje się nam Chrystus, aby okazała się tym większa łaskawość i miłość Boga do człowieka, im szerzej rozchodzi się po świecie Komunia święta. Dzięki Ci, Jezu, wieczny Pasterzu, który nas, biedaków i wygnańców raczysz pokrzepiać swoim drogocennym Ciałem i Krwią i zachęcasz nas do przyjęcia tej tajemnicy własnymi słowami: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię.

o Eucharystii – Tomasz a Kempis

~*~

Zapowiedź zdrady Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest ze Mną na stole.  Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak jest postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany».  A oni zaczęli wypytywać jeden drugiego, kto by mógł spośród nich to uczynić. ŁK 22,21-23

Biada tym, którzy zabijają miłość… którzy zabijają Jego najmniejszych. Otwierają sobie furtkę w otchłań. Ale jak wiemy każdy ma drogę powrotu i w niebie większa radość jest z jednego nawróconego grzesznika niż 99 sprawiedliwych. Otchłań wieczna jest czymś strasznym, nie dziwię się że w niebie jest większa radość z jednego nawróconego grzesznika…. Nawrócenie sprawia ulgę i samemu grzesznikowi i Bogu :) Bóg pragnie byśmy się nawracali, wzrastali w miłości. Bo po śmierci zostaniemy utwierdzeni w takim stanie, w jakim świat opuszczaliśmy….

Wybierajmy życie… Jezu, ufam Tobie :)

Dusza z miłosierdzia Bożego może czerpać jedynie naczyniem ufności :)  Bóg miłosierny nie zawahał się oddać życia za każdego z nas, tak jesteśmy dla Niego cenni… i pragnie nam to życie pomagać przemieniać, byśmy jaśnieli Jego światłem :) Jego miłością :) I przebaczeniem :)

Ale broń Boże zuchwale grzeszyć z myślą, że Bóg i tak wybaczy. Przecież to jest oficjalne zapraszanie demona do swojego życia. Nawrócenie, czyli zawrócenie ze złej drogi, z drogi złych przyzwyczajeń, z którymi walczę wytrwale u boku Boga :)

~*~

Spór o pierwszeństwo Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy.  Lecz On rzekł do nich: «Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przyjmują nazwę dobroczyńców.  Wy zaś nie tak [macie postępować]. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa! Któż bowiem jest większy? Czy ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy. Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach.  Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec:  abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz żebyście zasiadali na tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela. ŁK 22,24-30

Jezus powiedział, ze między Jego uczniami nie będzie jak jest na świecie, gdzie władcy uciskają podwładnych. Jego uczniowie powinni tworzyć wspólnoty, gdzie sobie nawzajem będą służyć pomocą, po prostu będą ze sobą i będą czerpali z tego, że są razem :) To jest miłość i braterstwo :) Jezus mówi – nauczcie się być :) a nie ciągle gonić za posiadaniem. Pewien ksiądz, który towarzyszy osobom umierającym, powiedział, że przed śmiercią najbardziej żałują że tyle gonili za wszystkim, a tak mało czasu poświęcali najbliższym. A prawda jest taka, że droga do Boga wiedzie przez drugiego człowieka. To jak traktujemy innych, to jest nasze człowieczeństwo – mówi o nas samych. Ludzie świata dążą do nachapania się, do zaspokajania przyjemności i jak ktoś nie odpowiada ich wymaganiom, oczekiwaniom, to zadepczą… A u Jezusa każdy jest ważny, bo każdy jest inny :) Tak, my nie jesteśmy masą powtarzających się klonów. Hurrra! każdy jest inny. I tylko dusza zanurzona w Bogu, w prawdzie – nie będzie innymi gardzić. No ale Jezus mówi tutaj wytrwaliście w moich trudach, oto wasza nagroda w moim królowaniu :) Czyli On nie przyszedł tego wyniszczyć, ale zaznacza, że tak właśnie na świecie jest i musimy nauczyć się odróżniać czym się różni Jego nauka od nauki światowej i wtedy przy Nim zwycięsko trwać nie biadolić :) … Ale przygotować się, że tak będzie. Mamy pragnąć jak On, by wszyscy zostali zbawieni i wzrastać w Nim… Ale też pamiętajmy że podczas męki w Ogrójcu On katusze największe cierpiał, gdy widział że będą dusze, które pogardzą Jego ofiarą. Taki jest właśnie ból gdy się wypruwamy dla innych, a oni gardzą tym… Uczestniczymy nieraz w Jego męce tak naprawdę. Dobrze jest rozważać Ewangelię, bo naprawdę można zrozumieć życie…

~*~

Obietnica dana Piotrowi i zapowiedź jego upadku Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę;  ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci».  On zaś rzekł: «Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do więzienia i na śmierć».  Lecz Jezus odrzekł: «Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dziś kogut, a ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz». ŁK 22,31-34

Nie ma co przed Bogiem zgrywać, że nie wiadomo kim jesteśmy. Lepiej wejść w żywą relację z Nim, która uwalnia i sprawia że autentycznie stajemy się Jego dziećmi i że bez Niego nic nie ma sensu…. Lepiej Go słuchać, niż wymyślać co to my nie wiemy lepiej. To jest taka nagroda dla Ojca, kiedy dziecko Go słucha i wyczekuje Jego ingerencji :) Ojciec wtedy jest dumny ze swojego dziecka, że dziecko ufa Mu bezgranicznie :) To jest dobra relacja…. Sami to tylko możemy sobie pomarzyć co to byśmy nie zrobili… A przy Bogu, kiedy mamy dobre pragnienia w codziennym życiu, to możemy śmiało żyć pełnią życia że się spełnią…. Potrzebna jest wiara ale też i nadzieja, za którą idzie wizja czego pragniemy, czego się spodziewamy. No i miłość – rozkoszowanie się naszym Bogiem i dzieleniem Nim z innymi :)

~*~

Chwila walki I rzekł do nich: «Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?» Oni odpowiedzieli: «Niczego».  «Lecz teraz – mówił dalej – kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz! Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców. To bowiem, co się do Mnie odnosi, dochodzi kresu».  Oni rzekli: «Panie, tu są dwa miecze». Odpowiedział im: «Wystarczy». Łk 22,35-38

„Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców.”

Jak ojciec kłamstwa – zły, i ci, co się na niego otwierają – potrafią zakłamać prawdę. Ale życie tu na ziemi to czas walki. I nasz Pan pokazał, jak złego zwyciężyć. Czerpmy z Jego przykładu….Żyjmy pokornie…. Bo Bóg pokornym łaskę daje, wytrwałym…

„To bowiem, co się do Mnie odnosi, dochodzi kresu.”

Jezus był zapowiadanym Zbawicielem przez proroków. Zatem na początku o Nim było słowo… zapowiedzi… No i to słowo Boga się wypełniło… Stało się ciałem – Bóg zamieszkał z nami :)

Kiedy Boga nie słuchamy – pozbawiamy się życia. A w Jezusie, który spłacił nasz dług – mamy nowe życie :) On nieustannie czeka na każdego z nas, by przywrócić godność dziecka Bożego :) mamy w sobie ogromny dar Ducha Św :) Każdy z nas :) Duch Św. jest wyrazem miłości między Ojcem a Synem. My w sobie nosimy Bożą miłość :) Tak, my grzesznicy…. Tylko trzeba tą Bożą moc, którą w sobie mamy – aktywować, czyli zacząć współpracować z Duchem Św – pytać, radzić się.

No dobrze, podzielę się pewnym doświadczeniem. Otóż piszę tego bloga i czuję, ze czas wypłynąć na większą głębię. Pan mi wskazuje drogę, którą kroczyć. Ale powiem wam, że kiedyś miałam taki problem z zębem, taki straszny ból, że gdyby plomba się nie przyjęła – to by mnie czekało leczenie kanałowe. No ale plomba się przyjęła i było spoko. Po jakimś dłuższym czasie, może po roku – nagle mnie ból w tym zębie taki zaatakował, że mi pół głowy sparaliżowało. Ja już myślałam na logikę, że trzeba już teraz lecieć go wyrwać! Ale przypomniała mi się pewne historia o pewnym panu, który miał zniszczone kolano i chodził o lasce, a lekarze nie dawali jemu szans na wyleczenie. I zaczął się modlić. Kolano ma zdrowe. Laskę odrzucił.  Tak wtedy mi się to przypomniało. Bo jeszcze na myśl, że miałabym wydać 400zł na leczenie kanałowe (dentystka mi tak powiedział, że u niej są takie ceny) – i kiedy sobie zdałam sprawę ile ja bym miała fajnych książek religijnych za tą kasę… to wzięłam Brewiarz ;) i tam są różne psalmy… więc wyszukałam wszystkie  słowa o Bogu i kiedy je przeczytałam to one tak mnie napędzały, że potrafiłam swoimi słowami Go uwielbiać, z wiarą że jest tu i teraz i ten ból był tak straszny że na myśl o Bogu ani nie miałam wątpliwości, że mi pragnie pomóc gdy się do Niego zwrócę :) Bo ten ból był tak straszny, że mi się w głowie kręciło i chciało wymiotować – nie byłam w stanie sama od siebie Go uwielbiać … Ale właśnie słowo Boga ma moc i kiedy na nie się otworzymy i przyjmiemy to działa :) I Go tak uwielbiałam i czułam jak Duch Św. mi ten ból odbiera… ale cały dzień walczyłam bo ból jak wracał to zaraz brałam Brewiarz…. Tak mi nieraz Bóg pomaga, gdy otworzę się na Jego słowo :) Gdy je poczuje ;) To było przed wakacjami i do dziś nie mam problemu z zębem…

~*~

JEZUS W OGRÓJCU

  Tyle razy rozważałam o męce Pańskiej, że tym razem zamilknę. Dobrze sobie ją w ciszy przemedytować. Rozważyć w świetle naszego życia. Polecam do codziennej kontemplacji ofiary Zbawiciela – Zegar Męki Pańskiej

Życie wieczne mamy właśnie uzyskane dzięki męce Jezusa, a nie dzięki naszym uczynkom. Nasze czyny są odpowiedzią na to, którą drogę wybieramy… kogo wybieramy – Boga czy złego? Jezus to wielki wojownik. On tutaj uderzył w złego, pokonał go. On świadomie walczył za nas…

~*~

Modlitwa i trwoga konania Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie.  Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: «Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie».  A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się  tymi słowami: «Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!»  Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go.  Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.  Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku.  Rzekł do nich: «Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie». ŁK 22,39-46

~*~

Pojmanie Jezusa Gdy On jeszcze mówił, oto zjawił się tłum. A jeden z Dwunastu, imieniem Judasz, szedł na ich czele i zbliżył się do Jezusa, aby Go pocałować. Jezus mu rzekł: «Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?»  Towarzysze Jezusa widząc, na co się zanosi, zapytali: «Panie, czy mamy uderzyć mieczem?»  I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu prawe ucho.  Lecz Jezus odpowiedział: «Przestańcie, dosyć!» I dotknąwszy ucha, uzdrowił go.  Do arcykapłanów zaś, dowódcy straży świątynnej i starszych, którzy wyszli przeciw Niemu, Jezus rzekł: «Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę?  Gdy codziennie bywałem u was w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności». ŁK 22,47-53

~*~

JEZUS PRZED SWOIMI SĘDZIAMI

Zaparcie się Piotra Schwycili Go więc, poprowadzili i zawiedli do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł z daleka.  Gdy rozniecili ogień na środku dziedzińca i zasiedli wkoło, Piotr usiadł także między nimi.  A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: «I ten był razem z Nim».  Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: «Nie znam Go, kobieto».  Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: «I ty jesteś jednym z nich». Piotr odrzekł: «Człowieku, nie jestem».  Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: «Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem».  Piotr zaś rzekł: «Człowieku, nie wiem, co mówisz». I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał.  A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: «Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz».  Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. ŁK 22,54-62

~*~

Jezus wyszydzony Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go.  Zasłaniali Mu oczy i pytali: «Prorokuj, kto Cię uderzył».  Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu. ŁK 22,63-65

 ~*~

Wobec Wysokiej Rady Skoro dzień nastał, zebrała się starszyzna ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie i kazali przyprowadzić Go przed swoją Radę. Rzekli: «Jeśli Ty jesteś Mesjasz, powiedz nam!» On im odrzekł: «Jeśli wam powiem, nie uwierzycie Mi,  i jeśli was zapytam, nie dacie Mi odpowiedzi.  Lecz odtąd Syn Człowieczy siedzieć będzie po prawej stronie Wszechmocy Bożej».  Zawołali wszyscy: «Więc Ty jesteś Synem Bożym?» Odpowiedział im: «Tak. Jestem Nim».  A oni zawołali: «Na co nam jeszcze potrzeba świadectwa? Sami przecież słyszeliśmy z ust Jego». ŁK 22,66-71

~*~

Jezus przed Piłatem Teraz całe ich zgromadzenie powstało i poprowadzili Go przed Piłata.  Tam zaczęli oskarżać Go: «Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza – Króla».  Piłat zapytał Go: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?» Jezus odpowiedział mu: «Tak, Ja Nim jestem».  Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: «Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku».  Lecz oni nastawali i mówili: «Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd».  Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem.  A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie. ŁK 23,1-7

~*~

Jezus przed Herodem Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego.  Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział.  Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali.  Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata.  W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem żyli z sobą w nieprzyjaźni. ŁK 23,8-12

~*~

Jezus ponownie przed Piłatem Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud  i rzekł do nich: «Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie.  Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci.  Każę Go więc wychłostać i uwolnię». ŁK 23,13-16

~*~

Jezus odrzucony przez swój naród <A był obowiązany uwalniać im jednego na święta>.  Zawołali więc wszyscy razem: «Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza!»  Był on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za zabójstwo.  Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich.  Lecz oni wołali: «Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!»  Zapytał ich po raz trzeci: «Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię».  Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki.  Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione.  Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę. ŁK 23,17-25

~*~

Droga krzyżowa Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim.  Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!  Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: „Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”.  Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?» Przyprowadzono też dwóch innych – złoczyńców, aby ich z Nim stracić. ŁK 23,26-32

~*~

Ukrzyżowanie Gdy przyszli na miejsce, zwane «Czaszką», ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.  Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią». Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy. ŁK 23,33-34

~*~

Wyszydzenie na krzyżu A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym».  Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król Żydowski». ŁK 23,35-38

~*~

Dobry łotr Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas».  Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz?  My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił».  I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa».  Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju». ŁK 23,39-43

~*~

Śmierć Jezusa Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej.  Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek.  Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha. ŁK 23,44-46

~*~

Po śmierci Jezusa Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: «Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy».  Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi.  Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu. Łk 23,49-47

~*~

Pogrzeb Jezusa Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady.  Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Był z miasta żydowskiego Arymatei, i oczekiwał królestwa Bożego.  On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa.  Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany.  Był to dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał. Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa.  Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu. Łk 23, 50-56

~*~

ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA CHRYSTUSA

Pusty grób W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności.  Kamień od grobu zastały odsunięty.  A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa.  Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach.  Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?  Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei:  „Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie”».  Wtedy przypomniały sobie Jego słowa  i wróciły od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym.  A były to: Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to Apostołom.  Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary. ŁK 24,1-11

Jezus umarł i zmartwychwstał! On jest Bogiem. On pokazał, że ma moc wskrzesić i nasze życie!

Syn Człowieczy musiał być wydany w ręce grzeszników (Łk24,7) i ukrzyżowany… lecz zmartwychwstał. Ludzie zwyczajnie staczali się w przepaść. Nie było ani jednego sprawiedliwego. Teraz jesteśmy Jego sprawiedliwymi, gdy przyjmiemy Boga do serca :) On wtedy nas uświęca swoim Duchem :) Chwytamy się naszego kochającego Boga….

MIŁOŚĆ KOCHA DZIELIĆ SIĘ SOBĄ

On oddał za nas życie, On żył tu na ziemi dla nas, przyszedł na świat dla nas, On zstępuje z Nieba podczas przeistoczenia na mszy św. dla nas, On czeka we wszystkich tabernakulach na świecie – na nas :)

A gdzie my jesteśmy!?

Jakiś czas temu wspominałam we wpisach o św. Franciszku. A to się wzięło stąd, że raz na modlitwie zobaczyłam św.Franciszka, który miał takie ogromne łzy wzruszenia w oczach, i był tak przepełniony Bogiem. To był tak piękny i przejmujący widok. Wiedziałam, że to z Ducha Św. bo ja wtedy kompletnie o Franciszku nie myślałam (już od bardzo dawna, raczej o świętych karmelitańskich)… ale dlaczego miałam taki obraz? Na pewno to był obraz dla mnie, ale mogę się nim podzielić i zapewne niejedna osoba zaczerpnie z tego :) Można nieraz w moich wpisach zauważyć, jak potrafię narzekać na to jacy nieraz potrafimy być nieznośni. No ale z takiego roztrząsania sprawy to się tylko frustracje rodzą, gdy sercem zaczniemy adorować zło na świecie. Ja po tym obrazie, który miałam nieraz nagle jak on mi się przypomniał, to się spytałam kilka razy tak w myślach: Franciszku czemuś ty tak płakał? I po jakimś czasie otworzyłam książkę św.Alfonsa Liguoriego „Umiłowanie Jezusa Chrystusa w życiu codziennym”, a on dużo w swoich wywodach o Bogu posiłkuje się przykładami świętych. I on tam pisze, ze św.Franciszek bardzo dużo płakał na modlitwie, że… MIŁOŚĆ NIE JEST KOCHANA. Jak usłyszał głos baranka to się tak wzruszał na myśl o męce naszego Boga. Święci, trzeba przyznać, to były bardzo rozkochane w Bogu, pełne Jego dobroci i miłości osoby. Tak, nie ma sensu skupiać się na tym jaki jest świat, dokąd dąży, ale przed Bogiem szczerze stwierdzać fakty, wyrzucać przed Nim wszystkie nasze troski….. Wylewać przed Nim nasze serca. Raz tak szczerze, naprawdę szczerze Bogu coś powiedziałam – to się tak poryczałam, bo mnie dotknął i taki obraz trafiający w serce zobaczyłam i który odnosił się słów nauki św.Jana od krzyża…. Szczerość przed Bogiem – to jest bardzo ważne. Bo gdy zło zacznie dominować, to my się na Niego obrażamy, że tyle przy Nim jesteśmy, chodzimy na mszę, jesteśmy we wspólnocie, a takie rzeczy się dzieją. Bogu trzeba tak wiele mówić, pytać, oddawać, zawierzać… On nas wypełni swoim pokojem, i naszą siłą będzie autentyczna radość w Nim…. Z Bogiem potrzeba jak z prawdziwym, kochającym Ojcem :)

Bóg pragnie być naszym lekarzem :)

Panie Jezu! Uznaję swoją grzeszność. Pragnę odwrócić się od moich grzechów. Wierzę, że Ty umarłeś na krzyżu i zmartwychwstałeś. Zapraszam Cię Jezu, abyś teraz wszedł do mojego życia. Pragnę być posłuszny Twojej woli i pragnę Cię naśladować. Wyznaję, że Ty jesteś Panem i Zbawicielem mojego życia. Spraw, abym był jak Maryja – Sługą Twojego Słowa. – ponieważ to jest jedyny sposób aby być naprawdę wolnym. Chcę Ci być wiernym na zawsze. Amen!

Jest to modlitwa wspólnoty Dobra Nowina z parafii św.Herberta z Wodzisławia Śl. Wspólnota jeździ do ośrodka w Gorzycach dla uzależnionych od alkoholu i organizuje tam rekolekcje ewangelizacyjne

~*~

Piotr u grobu Jednakże Piotr wybrał się i pobiegł do grobu; schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. I wrócił do siebie, dziwiąc się temu, co się stało. Łk 24,12

Słyszysz?! Grób jest pusty! To się musiało stać…. Ale Jezus żyje! :)

Uczniowie chodzili z Nim trzy lata i totalnie Go nie rozumieli Jeszcze po Jego śmierci się dziwili nic nie rozumiejąc. Tutaj taka masakra i ciało znikło…. Czujecie to? Gdzie On jest?

Czy ktoś wie, gdzie jest Jezus? I co teraz robi? ;) Na pewno nie leży w grobie….

Polecam taki film Zmartwychwstały. Widziałam Zwiastun i jest ciekawy, ale film planuje kiedyś obejrzeć. Dobra wersja filmu jest TUTAJ. Na początek jednak polecam pełen emocji zwiastun filmu.

~*~

Uczniowie z Emaus Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy.  Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło.  Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali.  On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni.  A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało».  Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu;  jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali.  A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało.  Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu,  a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje.  Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli». Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy!  Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?»  I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej.  Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi.  Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im.  Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu.  I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi,  którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi».  Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba. ŁK 24,13-35

Gdy zaczniemy traktować Boga poważnie, zapragniemy by w kroczył w nasze życie – serca zaczną nam pałać :) jak uczniom w drodze do Emaus, gdy Pan szedł z nimi, ale oni go nie rozpoznali, bo ich oczy były jakby jeszcze na uwięzi…  On im tłumaczył Pisma w prawdzie i serca im pałały. Kiedy przylgniemy do Biblii i zaczniemy ją odczytywać jako Dobrą Nowinę o miłosiernym Bogu, który pragnie nam pomóc, z nami być bo nas kocha i jesteśmy przez Niego chciani…. To zacznie nam serce pałać i zaczniemy dla Niego żyć ;) Gdy trwamy na modlitwie słowem Bożym, to Duch Św. ma pole do działania w naszym życiu – tak jak u Maryi :) Może oczyszczać nasze serca, by były skłonne oddawać pokłon Bogu :) i otwierać się na Jego działanie :)

„Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im.  Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu.

” Poznali Go przy łamaniu chleba… Poznamy Pana podczas Eucharystii. On tutaj z nami jest :) Choć nie widzimy, ale czujemy sercem, że jesteśmy kochani :) To właśnie tu głód Boga można zaspokoić i nabrać sił do życia jako chrześcijanin :)

Jezus jest z nami tuuuuuuu…..

Jezus mówi: Przyjdźcie do mnie wszyscy utrudzeni, a Ja was pokrzepię…. Nauka Pana nie jest trudna … SZUKAJ POKOJU :) BĄDŹ DZIECKIEM POKOJU :) A ZNAJDZIESZ W NIM PANA :) Który będzie mógł ci mega błogosławić :)

~*~

Jezus ukazuje się Apostołom A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»  Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha.  Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?  Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam».  Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.  Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?»  Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby.  Wziął i jadł wobec nich. ŁK 24,36-43

Jezus nie jest zjawą, On żyje – ma ciało i kości :) i lubi zjeść… jak my On jest jak my :) … On stał się człowiekiem, stał się jednym z nas, choć był bez grzechu, to pokazał jak żyć, by naprawdę życie przeżyć :)

~*~

Ostatnie pouczenia Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach».  Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma,  i rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie,  w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy.  Wy jesteście świadkami tego.  Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni mocą z wysoka». ŁK 24,44-49

My jesteśmy tego świadkami, że Jezus jest Mesjaszem, który oddał życie dla naszego zbawienia. W Nim mamy odpuszczenie win. On nas przyobleka w moc z wysoka, w moc Ducha Św. – to jest ogromny dar :) czyli nosimy w sobie ogromną moc :) Jesteśmy ochrzczeni i bierzmowani… zatem mamy dar Ducha Św.

Kim jesteśmy w Jezusie, dzięki ogromnej mocy jaką nam dał – poznasz klikając w słowa KIM JESTEM W JEZUSIE  oraz DUCHOWA AMUNICJA 

~*~

Wniebowstąpienie Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich.  A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Łk 24,50-51

Nasz Bóg jest Królem :) i czeka na każdego kto wytrwa…. A wytrwamy tylko spotykając się z Nim na modlitwie… Sam Jezus mówił – duch ochoczy, ale ciało słabe… Módlcie się! (Mk14,38). Modlitwa pomaga nam się z Bogiem spotkać i utrzymać z Nim więź. To jest dialog miłości z Nim :)

~*~

Zakończenie Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy,  gdzie stale przebywali w świątyni, błogosławiąc Boga. Łk 24,52

Bogu należy oddawać pokłon, uwielbiać Go, dziękować i BŁOGOSŁAWIĆ za wszystkie cuda, które dla nas czyni :)

Wtedy przyjdzie po(Moc) z wysoka, bo Jemu ufamy :)

Alleluja! Jezus żyje!

 *

Polecam do posłuchania świadectwo znanego biznesmena Romana Kluski: Orędzie Bożego miłosierdzia pomogło mi przetrwać najtrudniejsze chwile życia 

~*~

 A ZATEM PODSUMOWUJĄC….. Możemy śmiało stwierdzić że tak – Bóg jest miłosierdziem samym w szczególności i przede wszystkim i przychodzi do nas pocharatanych, ale trzeba naprawdę Go poznawać, by wejść w osobistą relację z Nim :) Żeby mogły dziać się cuda i by mógł On nas prowadzić i na swój sposób mógł nam pomóc spełniać pragnienia naszego serca. Jezus najlepiej wie czego my tak naprawdę potrzebujemy i tylko On potrafi to satysfakcjonująco zaspokoić. Im bardziej w bogu trwamy, tym bardziej Pan oczyszcza nasze pragnienia. Gdy jesteśmy z dala od Niego, nieraz te pragnienia są chaotyczne, my nie wiemy czego chcemy tak naprawdę. A przy Bogu dopiero się zaczyna ekstaza pragnień ;) i odwaga by nimi żyć, niezależnie co mówią inni i jak inni żyją… my zaczynamy mieć odwagę do pięknego życia… Kto z wiarą się modli, do tego przyjdzie Duch Św.

 

Gdzie wzmógł się grzech, tam obficiej rozlała się łaska. Rz5,20

Polecam do kupienia – Bóg daje życie, jakiego pragniesz. M.Zielińskiego

 

Rozkoszuj się słowem Boga, czyli czerp z Bożego przesłania jak najwięcej  pokoju i bezpieczeństwa. Bóg zawarł z nami przymierze, pakt, gwarancję – że będzie nas ochraniał. My w to przymierze możemy się wszczepić – wprowadzając w czyn Jego prawo miłości. Wtedy Duch Św. coraz silniej będzie się objawiał z mocą w naszym życiu :) i będzie pięknie :)

RADOŚĆ W PANU JEST NASZĄ OSTOJĄ! Ne8,10

 

W życiu już coraz dojrzalszego chrześcijanina przychodzi świadomość, że problemy są okazją by objawiła się chwała Boża. Ale do tego trzeba dojrzeć. Dojrzały chrześcijanin gdy spotyka trudności w życiu i choć ich nie rozumie, to trwa jak Maryja pod krzyżem – oto ja służebnica Pańska…. Jak wiemy po męce Jezusa miało miejsce Jego Zmartwychwstanie, potem Maryja umacniała w Wieczerniku uczniów, nastąpiło zesłanie Ducha Św. i oni głosili Dobrą Nowinę z ogromną mocą, że nawracały się tysiące dusz…. Maryja została wniebowzięta do nieba z ciałem! Maryja została Królową :) Nasza mama jest Królową :)

 ~*~

Więc jak ująć istotę wiary chrześcijańskiej?

Najważniejsze w wierze jest to, w Kogo wierzę? Z Kim się spotykasz? Kim dla ciebie jest Jezus? Jeśli przyjacielem, to będziemy po prostu szukali chwil, czasu, żeby z Nim się spotykać, poznawać Go – bo jeśli ktoś dla nas jest przyjacielem, to chcemy go przede wszystkim poznać. Można odmówić modlitwy ze skarbczyka, z różnych modlitewników, czytać książki o Jezusie, Biblię, czy rozmawiać z innymi o Bogu itd. Jeśli Jezus jest naszym przyjacielem, to cokolwiek uczynione z Jego powodu, jest okazją by żyć na Jego chwałę. Ale czy faktycznie Jezus jest naszym przyjacielem? Czy lubimy się z Nim spotykać? Bo jeśli na modlitwie dajemy się ponieść emocjom i wyrywamy włosy z głowy i się frustrujemy przy Nim, to pomyślmy sobie o takie relacji między dwojgiem ludzi: jeden przed drugim się frustruje i wymusza na nim wszystko, to ten drugi może z bólem serca pomyśleć, że wcale tej drugiej osobie na niej nie zależy tylko myśli o sobie. Tak, trzeba sobie postanowić że do końca życia z chęcią będę się spotykać ze swoim przyjacielem Jezusem na różne sposoby. Wiara rodzi się z tego co słyszymy, a tym co słyszymy jest słowo o Bogu :) My wiary z powietrza nie weźmiemy. Możemy jedynie rozważać, czytać, pogłębiać więź z Bogiem przez poznawanie Go od innych świadków. Wtedy jesteśmy w stanie się Go uchwycić, nabrać sił, On umacnia nasze serce, bo jesteśmy z Nim w relacji – dystansujemy się do wszystkiego, lęki odchodzą. Nie ma sensu zawracać sobie głowy tym jak ludzie są od Niego daleko, ale zająć się Nim. Gdy się umocnimy, zaczniemy szukać ciszy, by Go usłyszeć. On da dobre natchnienia, zaczynamy pełnić Jego wolę- za kogo się pomodlić, podstawi osobę, która potrzebuje wsparcia i się od niej nie odwrócimy, ale Jego mocą zaczniemy żyć, Jego obecnością.

Słowo Boże mówi:

Rozkoszuj się Panem, a On spełni pragnienia twego serca :)

Nie lękaj się, Ja Jestem – o cokolwiek z wiarą prosić będziesz – stanie ci się to :)

Ale czy faktycznie Jezus jest naszym przyjacielem, czy lubimy się z Nim spotykać? To jest właśnie punkt wyjścia w naszej wierze… od tego wszystko się zaczyna, cała przygoda chrześcijańska :)

JEZUS ŻYJE I KOCHA NAS!

 ~*~

Takie zawierzenie Bogu może wyglądać następująco – NIE WIEM JEZU JAK TY TO ZAMIERZASZ ZROBIĆ, ALE UFAM TOBIE, ŻE POMOŻESZ :) I przy tym należy pilnować relacji z Nim, spotykać się z Nim.

 ~*~

Liczy się każdy dzień, ważne że kochasz mnie!

Każde westchnienie do nieba ma sens!

~*~

Niedawno pisałam, że planuję przeprowadzić wywiad o wierze z autentycznymi świadkami Jezusa Zmartwychwstałego. W naszej parafii, we wspólnocie neokatechumenalnej jest młode małżeństwo – Patrycji z Michałem – bardzo otwarte na życie i na Boga. Byłam z nimi umówiona na wywiad, ale mi się nie śpieszyło, a teraz kiedy chcę skończyć pisanie bloga, to jakoś próbowałam nacisnąć żebyśmy zrobili ten wywiad, ale wiecie każdy ma swoje życie, a za trzy tygodnie jest przewidziany termin narodzin kolejnego dziecka. Tak, oni mają już chyba siedmioro dzieci i są otwarci na każde kolejne. Żyją w zaufaniu Panu, poznają Go przede wszystkim i kiedy pojawiają się coraz większe potrzeby materialne, Pan je zaspokaja. No ale oni nie żyją egoistycznie dla siebie, by się nachapać… to nic dziwnego… Doświadczyli w swoim życiu tego, że Pan naprawdę wychodzi do nich i chce się nimi zaopiekować. Mają już siódemkę dzieci, czyli wynika z tego, że zawierzyli Panu w czasach gdzie ludzie uciekali za granicę do pracy, coraz większe było zjawisko eurosieroctwa (negatywnych skutków migracji zarobkowej dla dzieci i ich rodzin w kraju i za granicą) – dzieci porzuconych przez przynajmniej jednego rodzica…. Też wtedy rynek pracy należał jednak do pracodawcy, który sobie pracownika wybierał. Teraz podobno mamy czasy, gdzie pracownik sobie może wybrać gdzie chce pracować, mamy od Państwa dodatek pięćset plus dla rodzin wielodzietnych – ale to jest od roku. Oni zawierzyli Panu w tak trudnych czasach i stworzyli piękną rodzinę. Podobno zaczynali od mieszkania socjalnego, a teraz szukają domu, bo jest potrzebny…. Ale współpracują z Bogiem, pytają, zawierzają – więc On może działać bo żyją w RELACJI Z NIM. Tak dużo fajnego usłyszałam o nich od właśnie głowy rodziny no i chciałam :) z nimi zrobić wywiad Jak Wy To Robicie?! Ale może dajmy im spokój, niech już oczekują tego dzieciątka i zajmą się pozostałymi.

Czy to już świętość? O świętość pytajmy świętych ;) Oni na pewno wypłynęli na głębie, ale to całokształt życia świadczy czy to była świętość. Każdy ma na nią szansę i każdy kto spotyka w swoim życiu Boga – wchodzi na drogę świętości. No ale życie wieczne mamy już zagwarantowane – teraz czy je obronimy naszym życiem? Nie każdy kto mówi Jezusowi Panie i czyni cuda wejdzie do królestwa Bożego, ale każdy kto pełni Jego wolę. Dopiero całe nasze życie zweryfikuje kto święty, a kto niestety nie wytrwał… To się tam w niebie okaże. Ale podobno bardzo się zdziwimy kogo tam zobaczymy, a kogo byśmy się spodziewali zobaczyć, a tego kogoś zabraknie. Świętość to podobno heroizm cnót – wiary, nadziei i miłości u danej osoby w jej życiu…. Czyli po prostu czuwamy i nie dajemy się zwieźć diabłu. To jest walka o serce… każdego dnia na nowo… Do końca… Bo kto wytrwa będzie zbawiony…

Nie mnie oceniać kto będzie potępiony, albo kto zostanie świętym bo to się indywidualnie weryfikuje podczas spotkani duszy z Bogiem. Wiemy że dobry łotr już wisiał na krzyżu i umierał obok Jezusa, a jednak przyznał że źle żył i poprosił Jezusa by wspomniał na niego gdy wejdzie do swego królestwa. Jezus jemu obiecał że jeszcze dziś będzie w raju. Człowiek może żyć niefajnie całe życie, a ma szanse w ostatniej chwili się uchwycić Pana. Podobno do piekła idą dusze, które same siebie potępiają. Po drugiej stronie Jezusa na krzyżu umierał inny łotr i wyzywał Boga… Nie chciał przyjąć Jego miłosierdzia, tak się dał ponieść nienawiści… Ja na tym blogu zaznaczam – starałam się zrozumieć pewne sprawy. Kiedy te naście lat temu się nawróciłam, a przyznam że z wiary byłam ciemna i nie do końca wszystko rozumiałam. No i mieszkałam wtedy w akademiku i raz u nas w pokoju było pełno ludzi. Ale tak se siadłam z boku bo to przyszła grupa współlokatorki. Już jakiś czas chodziłam na spotkania wspólnoty w kościele gdzie zawsze słyszałam o przeogromnej miłości do boga do każdego. I tak wtedy sobie siedziałam i tak się nagle wyłączyłam, że mi się aż zapomniało że wokół tyle jest ludzi i się zamyśliłam. I nagle na głos powiedziałam – to skoro ten Bóg tak wszechobecny Tak Bardzo kocha wszystkich ludzi, to dlaczego ludzie się zachowują jakby kompletnie o tym nie wiedzieli?! No i nagle kolega, który obok mnie siedział się zapytał: Co ty Madzia tam gadasz? ;) Moim problemem było to że po nawróceniu jednak odstawiłam czytanie Biblii i trochę się w tej wierze nie potrafiłam potem odnaleźć. Zwłaszcza że człowiek chce być dobry, ale tyle trudności narasta na tej drodze. A to zły gdy zobaczy duszę, która lgnie do Boga to może jej spokoju nie dawać. No dzięki temu że pisałam bloga, wiele zrozumiałam. Po prostu człowiek przez grzech otwiera się na złego, a Jezus o tej sytuacji sam przyznał, że żniwo wprawdzie jest wielkie, ale robotników mało. Zatem prośmy Pana żniwa, by posłał robotników na swoje żniwo On obiecuje, że gdy będziemy prosić to się stanie…Bardzo dziękuję za towarzyszenie każdemu, kto go czytał. Ale teraz czas wypłynąć na głębokie wiary praktykowania jej a nie rozmyślania…. To znaczy rozmyślanie przede wszystkim, ale kiedy ja co tydzień narzuciłam sobie że będę pisać, to ja straciłam te cenne chwile bycia z Jezusem. A nieraz mnie poniosło i pisałam wpisy na ponad dwadzieścia stron w wordzie. Dosyć tego pouczania ;)

~*~

A teraz posłuchajmy wywiadu z Nickiem Vujicicem :) To też bardzo autentyczny świadek Bożego miłosierdzia. Pociąga dosłownie tłumy ludzi na całym świecie…

Kliknij TUTAJ

Wpatrzeni w Jezusa, zjednoczeni z Nim – czynimy Jego mocą…. Bo to On czyni w nas :) …chodzimy po wodzie… gdy toniemy to znaczy, że wpatruję się w otaczające zagrożenia zamiast w Jezusa.

Klika wskazówek Nicka dla każdego z nas znajdziesz TUTAJ

Cierpliwość – spokojne podejście do przykrych zdarzeń, szczególnie niemiłego cudzego postępowania. Pewna osoba mi powiedziała, że kiedy ma do czynienia z trudnymi osoba to modli się słowami pewnej piosenki – Od zła i nienawiści broń Panie me serce, słowa i myśli. No i Pan działa bardzo w życiu tej osoby. Tak, prawdziwy uczeń Chrystusa przebacza jak jego Mistrz.

Na lęk dobra jest MIŁOŚĆ – skoro Bóg z nami, to któż przeciwko nam?!

A my tacy niecierpliwi, bo co ludzie powiedzą – przecież to „jest najważniejsze, zaspokajać potrzeby innych, więc muszę być taki jak mi zagrają”…  brak słów…

Jezus pewnemu księdzu powiedział: na co ci pełno znajomości z innymi, kiedy nie masz relacji ze Mną? („Kiedy Pan mówi do serca” ks.Courtois). Chrześcijanin kocha dla samego Boga, wtedy to jest szczera prawdziwa miłość i przyjaźń…

Dla chrześcijanina życiem powinien być Chrystus i relacja z Nim. Kiedy inni zobaczą, jak On działa w naszym życiu, jak w nim zwycięża – sami zapragną z Nim wejść w relację.

KAŻDY MOŻE POCZUĆ WIARĘ I DAĆ SIĘ PORWAĆ DUCHOWI ŚWIĘTEMU :)

Nick ma już żonę, dziecko i się usamodzielnił, zapewnia byt rodzinie :)TUTAJ zobaczymy go z żoną :)

~*~

Udane małżeństwo. Zapytajmy o to świętych – Joannę i Piotra Molla. Św.Joanna została kanonizowana, a Piotr nie mógł zostać ogłoszonym świętym, gdyż jeszcze żył ;) i mógł wziąć udział w kanonizacji swojej żony… wraz z dziećmi. To małżeństwo połączył Bóg. Tak samo jak rodziców św.Tereski od DzJ.

T.DzJ

Tereska mówiła o swoich rodzicach, że byli bardziej godni nieba niż ziemi. To bardzo piękne. Podobno rodzice Tereski chcieli iść do zakonu ale żadne nie zostało przyjęte,  nie mieli podobno powołania. I raz mama Tereski szła i mijała swojego przyszłego męża. Gdy właśnie go mijała to usłyszała wewnętrzny głos – tego dla ciebie przygotowałem. Kiedy Bóg łączy dwoje ludzi, to oni w sercu czują że to jest to czego się szukało przez tyle lat… Że ta druga osoba jest brakującą częścią nas :)

Ale wróćmy do Beretty Molli. Jest taka książka „Listy Beretty i Piotra Molla. Pełne wydanie”. To jest coś cudownego. Jeśli ktoś boi się wejść w małżeństwo, polecam tą książkę – która wlewa sporo odwagi, by żyć z tą drugą połówką na chwałę Pana, w miłości… Niezależnie jak ludzie światowi żyją i pokazują, że człowiek to jedynie przedmiot do zaspokajania żądz. A gdy jemu już nie pasujemy, to sobie można wymienić. Nie tak będzie u uczniów Chrystusa. No ale trzeba mieć jakąś wizję, wzór – a to dają nam święci :)

Szansa na święte powołanie jest wtedy, gdy uznajemy swoją małość i zapraszamy Boga do naszego życia, by je uświęcił…. Takim przykładem jest Beretta Molla…. Poznała się z Piotrem i napisała do niego, ponieważ Piotr często miał wyjazdy biznesowe:

Najdroższy Piotrze!

(…) gdybym mogła powiedzieć ci wszystko co do Ciebie czuję! Ale nie umiem, musisz mi pomóc. Pan mnie po prostu ukochał. Jesteś człowiekiem, którego pragnęłam spotkać, ale nie będę zaprzeczać, że wiele razy zadaję sobie pytanie: Ale czy ja będę go godna?. Tak, Ciebie, Piotrze, ponieważ tak bardzo czuję się niczym, osobą niezdolną, i choć tak ogromnie pragnę Cię uszczęśliwić, obawiam się, ze nie zdołam. Wówczas tak się modlę do Pana: Panie, Ty, który widzisz moje uczucia i moją dobrą wolę, zaradź temu i pomóż mi stać się żoną i matką, jakiej Ty chcesz i myślę, że jakiej także Piotr pragnie. Czy tak będzie dobrze Piotrze? Z wielką, wielką miłością pozdrawiam Cię, Twoja Joanna.

Joanna w dalszych listach, kiedy tak się zaczyta, jest naprawdę cudowną, kochającą żoną… A Piotr cudownym, kochającym mężem. Ich miłość jednak była autentycznie zanurzona w Bogu. Właśnie nasz problem polega nieraz na tym, że żyjemy jak Izraelici, którzy myślą że to oni sami zrobią wszystko idealnie i zasłużą na uznanie Boga. A tutaj chodzi o to, że to Bóg wychodzi do nas ze swoim miłosierdziem i my Go przyjmujemy :) Prosimy, zawierzamy. Oddajemy się Jemu by żyć na Jego chwałę… i tak każdego dnia… pilnujemy relacji z Jezusem i stajemy się coraz bardziej na Jego obraz.

~*~

Takim świadkiem również jest o.Dolindo od modlitwy „Jezu, Ty się tym zajmij.

Poniżej znajduje się fragment książki „Różaniec zawierzenia z księdzem Dolindo” J.Bątkiewicz-Brożek:

„Bóg nam dał tego człowieka! Dziś, tu i teraz: Jezu, Ty się tym zajmij! Nie: Jezu weź te wszystkie moje dziadostwa i grzechy. Born again, nowonarodzony – tak to dziś krzyczą na zachodzie. Zaraz, spokojnie, ks.Dolindo mówił: Jezu, Ty się tym zajmij!(…) Życie w ukryciu, a nie na pokazywanie, jaki ja jestem mądry. Życie w pokorze i posłuszeństwie. Nawet jeśli się nie zgadzał z decyzją Kościoła. Wiecie, co to jest przez prawie dwadzieścia lat żyć bez możliwości bycia kapłanem i odprawiania Mszy?! Nie wiem, czy ja bym wytrzymał? Przez dwadzieścia lat być odsuniętym od Eucharystii, czy wy wiecie, co to znaczy dla kapłana?! Dwadzieścia lat na Krzyżu z Chrystusem! Kochał Matkę Bożą! To jest wielka weryfikacja, że nie jest to fałszywy prorok! – kiedyś słuchałam tego fragmentu z rekolekcji jakie ks.Piotr Glas głosił w lipcu 2017r. w czasie tzw. Exodusu młodych, aż łza zakręciła mi się w oku. Znany w Polsce, a także za granicą (głównie w Anglii i Niemczech) egzorcysta z przekonaniem podkreślał, że ks.Dolindo Ruotolo „to jest człowiek dany nam na 2017 rok”. Nie musimy iść za jakimiś innymi guru. Dziś Kościół daje nam o.Dolindo, który jako ksiądz przeżył „tragedię swojego kapłaństwa”. Egzorcysta, podobnie jak wielu innych kapłanów po spotkaniu z historią neapolitańskiego mistyka, wskazuje na ten właśnie, najważniejszy w jego życiu rys świętości.

W 1995 roku oficjalnie wszczęto proces beatyfikacyjny i kanonizacyjny Sługi Bożego. W styczniu arcybiskup metropolita Neapolu zwrócił się do Kongregacji ds. Świętych o nulla osta Stolicy Apostolskiej. Obecnie czekamy na wyznaczenie nowego postulatora (pierwszy zmarł, drugi jest zawieszony) i kontynuację procesu beatyfikacyjnego.

Na grobie ks.Dolindo wyryto jedną z jego ostatnich myśli. Trudno czytać ją spokojnie także w znanym nam dziś kontekście:

Zostawiłeś mnie okaleczonego w moim kapłaństwie, o Kościele święty, w ucisku niepokoju; nikt jednak nigdy nie mógł oddzielić mnie od ciebie. Moje kapłaństwo rozkwitło w pokorze i niczym bluszcz w setkach rozgałęzień zanurzam się w twoim wiecznym Kapłaństwie, o Jezu.

Jezus powiedział mu: ty jesteś Dolindo-Jezus, a Ja Jestem Jezus-Dolindo. To nie ty piszesz, a ja. Nie ty przemawiasz do ludzi, a Ja. Ale miłość do Mnie przyprawi cię o wielki ból.

Całe jego życie było cierpieniem Cały czas prosił Boga o dar cierpienia. Kiedy Dolnido nie miał jeszcze czternastu lat, całe swoje życie oddał w ręce Boga, by to On dysponował nim wedle uznania.

(…) musiał często zmieniać kościoły. To nie było łatwe: spojrzenia ludzi, wytykanie palcami. Przez ponad dziewiętnaście lat był zawieszony w czynnościach kapłańskich i nie odejść z Kościoła? To heroizm! On urodził się święty. Które dziecko w wieku dwóch lat czuje Jezusa żywego na ustach mamy, kiedy ta wraca po Mszy? A Dolindo to czuł. Które dziecko, bite do krwi, z otwartymi ranami po operacji, dziecko, któremu ojciec wykręca ręce, a potem zamyka w komórce z węglem i  szczurami, w bezgranicznym strachu modli się za tego samego tatę i wychwala Boga? Powtarzam to wszędzie: on urodził się święty. A operacja rąk bez jakiegokolwiek znieczulenia?! Ojciec wykręcał mu ręce, kiedy jeszcze rany były świeże. Nigdy nie narzekał, nie skarżył się. Kto przed tymi, którzy obrzucają go oszczerstwami, klęka i błogosławi im?

Kolejka wiła się do samych drzwi. Ludzie czekali na klęczkach. Bo z konfesjonału gdzie siedział, biła łuna światła! Kiedy penitent mówił padre Dolindo swoje grzechy, ten słuchał uważnie i im były straszniejsze, tym bardziej płakał. Z penitentem. A po rozgrzeszeniu wychodził z konfesjonału i przytulał go: Jesteś dobry – mówił. Ja nie mam prawa cię osądzać.

MARYJA W ŻYCIU KS.DOLINDO

Czy słyszycie to imię? Maryja! W niebie i na ziemi jest promieniem wieczności! Jest odbiciem pełnej czci Trójcy Świętej! Jest wielkim promieniem, refleksem, jakiego nigdy przedtem nie widziano na tej ziemi. Maryja! Maryja! Maryja!

Zdrowaś Maryjo, łaski jesteś pełna! 

 

„MAMUSIA”

Jest w Maryi zakochany do obłędu. A miłość ta zaczyna się na dobre 15 czerwca 1896r. Dolindo od krótkiego czasu, po rozstaniu rodziców, mieszka wtedy w seminarium w Neapolu. Tu przyprowadziła go mama. Czternastolatek, choć marzy o byciu kapłanem, ma spory kłopot. Brutalność ojca uszkodziła nieco jego umysł. Nie potrafi się uczyć. Niewiele rozumie. Do tej sceny będzie wracał często.

Wtedy w kaplicy w Scuola Apostolica trzydziestu młodych neapolitańczyków odmawia różaniec. Dolindo w stroju kleryka klęczy w jednej z ławek. Wpatruje się w oparty o książkę obrazek z Matką Bożą. „O, moja słodka Mamo – modli się – jeśli chcesz, bym został księdzem, daj mi rozum i inteligencję, widzisz przecież, że jestem kretynem.” Na klęczkach zapada w krótką drzemkę. Nagle otwiera się okno kaplicy, podmuch wiatru czy też „jakaś specjalna łaska” unosi obrazek. „Dotknął mojego czoła, a ja obudziłem się jakby ze snu z moim ubogim umysłem gotowym i oświeconym”. Od tamtego zdarzenia chłopak jest jakby „inny”. Czyta i chłonie wiedzę, zabiera głos w dyskusjach, pisze i komponuje. Wtedy powstają poematy, dramat o Bożym Narodzeniu, konferencje o zadaniach i powołaniu księży. Co ciekawe, jasność i sprawność umysłu otrzymuje tylko w  kwestiach teologii, tych wszystkich, które dotyczą Boga. „Jeśli chodzi o resztę spraw, nadal pozostawałem autentycznym kretynem – pisze.

Ksiądz Dolindo zwraca się do Maryi całe życie, tak jak to robił o.Pio: „Moja Mamo” lub „Mamusiu”.

Ks. Dolindo o różańcu:

Odmawiając Święty Różaniec, pamiętaj by za każdym razem odnowić zawierzenie Jezusowi i całkowity akt oddania się w Jego pełne dobroci ręce. Święty Różaniec ma być dla twojej duszy niczym świeżość i spokój, który spływa na kwiaty o wschodzie słońca; ma być pożywieniem dla serca Maryi! Odmawiając go, kochaj Maryję. Ale nie ograniczaj się jedynie do słów, a pokaż Jej to i czcij Ją przez cnotę i przede wszystkim cierpliwość.

Pisze też: odmawiaj każde Zdrowaś Maryjo jak dziecko, które zwraca się do swojej mamy w Niebie.

Różaniec – jak podkreśla w wielu książkach – jest w „tym materialistycznym świecie, w jakim żyjemy, niczym jasny podmuch ducha, który unosi się z każdego domu i serca.”

Mówił dalej:

Odmawiając Różaniec zalecam, byście wyciągnęli z niego praktyczne wnioski dla życia. Między jedną tajemnicą a drugą, na przykład, zamiast słowotoku, pomyślcie nad praktyczną rzeczą. Rozważasz pierwszą tajemnicę bolesną? Powiedz: „O, Jezu, kiedy jestem strapiona, chcę poddać się Twojej woli i zawierzyć Twojemu miłosierdziu. Przy drugiej tajemnicy uczyń akt oddania swoich fizycznych dolegliwości i trudności, jakie przeżywasz, będąc z innymi w ciągu dnia. Przy trzeciej możesz spróbować bez narzekania przyjąć jakieś upokorzenie lub nieprzyjemność. Przy czwartej poddaj się chętnie w intencji cierpienia, które wywołuje ludzka niesprawiedliwość lub  które powodują nieszczęścia osób będących pod twoją opieką itd. W ten sposób Różaniec staje się realnym środkiem pracy nad sobą, a nie materialnym odmawianiem modlitwy, która kończy się… uśpieniem.”

~*~

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych. (Mt 22,1-14)

Tak sobie myślałam dlaczego został wyrzucony z uczty ktoś, komu się udało na nią dostać u miłosiernego przecież Boga. A jednak gdy usłyszał pytanie skąd się tu wziął, a zaraz potem czytamy, że został związany i wyrzucony precz…Taka myśl mi przyszła, że nie powiedział ani słowa, a Bóg zaprasza właśnie tych, którym zależy… Nie wszedł w dialog, widać nie zależało tej osobie…

~*~

Nick Vujicic, Beretta Molla, o.Dolindo – weszli w dialog z Bogiem. Ożywiający… prowadzący do życia pełnią Bożej miłości….

~*~

Mam Jezusa i nie zawaham się Go użyć :)

s.Anna Bałchan

~*~

W cieniu Twoich rąk…. Ukryj proszę mnie… Gdy boję się, gdy wokół mrok… Bądź światłem, bądź nadziei dniem… Chwyć mnie i nieś,

Niech niebo bliżej będzie :)

Tak bardzo chcę w ramionach skryć się Twych….  

~*~

Innym świadkiem jest Kenneth E.Hagin. Ten pan już nie żyje, ale kiedy miał kilkanaście lat, to chorował na nieuleczalną chorobę krwi i był przykuty do łóżka. Dotarło do niego, że jego uzdrowienie jest w Biblii. I tak czytał ją zacięcie, zaznaczał fragmenty i przyjmował je z wiarą. Podobno rodzice zapraszali różnych znajomych by go odwiedzili i przemówili, że jego nadzieje są mało realistyczne. Ale on nie słuchał i został uzdrowiony, miła rodzinę i posługiwał modlitwą uzdrowienia przez 70 lat.

Polecam jego nagrania…..ale sobie do poszukania się zweryfikuje czy pragniemy czy nie poznać Go bardziej ;)

Jedno z nagrań to Jak przyjmować od Boga….

Opowiadał jak posługiwał modlitwą uzdrowienia i była pewna babcia na sali. Ta babcia miała zwichnięte biodro i chodziła o lasce. Pewnego razu poszła wreszcie do kolejki do modlitwy o uzdrowienie, ale prosiła o uzdrowienie słuchu bo nie dosłyszy. No i została uwolniona od tego. Ale dalej chodziła o lasce. Ten pan Kenneth E.Hagin się pyta dlaczego nie pragnie uzdrowienia biodra, a ona mówi, że z tym to sobie już poradzi ;) Chodzi o to, że my dopiero jak na serio nam coś przeszkadza, potrafimy uruchomić wiarę. Jesteśmy do naszego życia już tak przyzwyczajeni, ze nieraz trudno nam czegoś więcej zapragnąć…. Od nas zależy jednak czy uwierzymy. Inny ksiądz mówił że przyszła do niego kobieta i prosiła by pomodlił się nad nią ale tak z mocą, bo chodzi na te modlitwy i tam się z taką mocą modlą, ze ją czuje. A on odmawia Zdrową Maryjo… ona mówi że nie o to jej chodziło… Ludzie mogą się modlić nad nami i możemy czuć ogromną moc, ale to nic nie da, dopóki nie zaczniemy Boga poznawać i w Niego uwierzymy…. Wtedy będzie mógł działać w naszym życiu… A nie że moc i moc …. Chodzi o prostą wiarę…. Ufność…. Trzeba Boga poznać, to wtedy Zdrowaś odmówione przyniesie korzyści duszy….

 ~*~

Prawdziwie błogosławieni

Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: «Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś».  Lecz On rzekł: «Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je». Łk11,27-28

 

~*~

BĄDŹ WIERNY / WIERNA BOGU, ZAJMIJ SIĘ NIM, A ON TOBĄ SIĘ ZAJMIE, BĘDZIE WALCZYŁ Z SZATANEM, TRUDNOŚCIAMI, DA POKÓJ SERCA…. NIGDY CIĘ NIE OPUŚCI :)

~*~

Potrzeba wejść w zażyłość z Bogiem, która jest oczywiście możliwa, bo to On pierwszy wyciąga do nas rękę, wychodzi z zaproszeniem… Przyjmijmy zatem Jego miłość i przebaczenie :)

Św.Teresa Wielka mówiła, że dusza ludzka jest jak twierdza, w której jest siedem komnat, a w tej centralnej spotkamy naszego Króla Bramą do tej twierdzy jest ROZWAŻANIE. Wystarczy według niej spojrzeć na Jezusa i staniemy się pięknym pałacem… Jednak by na Niego patrzeć, potrzebne jest rozważanie o Bogu i poznawanie Go. Teresa miała problem by znaleźć dobrego kierownika duchowego przez dwadzieścia lat. Ale w tym czasie czytała dużo takich konkretnych książek o Bogu. Z czasem zaczęła go widzieć, słyszeć… spotykała się z Nim. Stąd mamy św.Teresę Wielką :)

*

Moje dziecko, pozwól by Bóg kierował twoim życiem, zobaczysz cuda. (słowa z dnia 9.10.2017r)……….

Boga jednak usłyszysz w ciszy, więc warto o nią dbać i mieć czas na słuchanie, a nie tylko monolog, czyli nieustanne gadanie, a niedopuszczanie Boga do głosu…

~*~

Życzę wszystkim wytrwałości w zbliżaniu się do Boga.

Zbliżcie się do Niego, a On zbliży się do was.

Niech z Syjonu wam błogosławi Pan!

:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.